Eleven
Zaparkowałam samochód na wolnym miejscu i weszłam do budynku. Skierowałam się korytarzem do pomieszczenia gdzie mogłam się czegoś dowiedzieć.
- Dzień Dobry nazywam się Amber Miller. Szukam komisarza Delavigne.
- To ja- uśmiechnął się- witam panią- podał mi rękę ze szczerym uśmiechem. Chwyciłam ją i również się uśmiechnęłam.
- Więc.. Powie mi pan kto chce mnie widzieć?
- Chodźmy- Wyszliśmy z jednego z pokoi i szliśmy długim korytarzem, już się niecierpliwiłam.- muszę pani zabrać torbę. Wejdzie pani bez niej.
- Dobrze. Skoro trzeba...- oddałam mu moją dużą, czarną torbę. Otworzyły się metalowe drzwi i ujrzałam ochroniarza.
- To pani Amber Miller. Zaprowadź ją.- zlecił komisarz i wyszedł, a ja poszłam za ochroniarzem. Nigdy nie byłam w więzieniu i jakoś nie było to moim marzeniem. Wskazał mi stolik, przy którym siedział Niall. Chciałam stąd jak najszybciej wyjść. Jednak podziękowałam i usiadłam na przeciwko blondyna.
- Po co chciałeś mnie widzieć?
- Hej... Muszę z tobą porozmawiać...- popatrzył na mnie. Jego oczy nie błyszczały tak jak zawsze, były szare, a pod nimi podkrążenie przez niewyspanie.
- Okay, słucham? Czemu tutaj siedzisz?
- Bo brałem udział w przestępstwie.
- Niall szczegóły, albo sobie idę...
- Eh... Dom publiczny, w którym pracowałaś...- widziałam, że nie chce mu to przejść przez gardło.- był utrzymywany przeze mnie.- powiedział jednym tchem i mało brakowało żebym cokolwiek zrozumiała. Jednak udało mi się.
- Co? Co ty mówisz Niall...
- Tak. Jestem taki jak mój ojciec nie potrafię się ustatkować i zacząłem tam chodzić... Facet, który był tam szefem wiedział kim jestem... Zawarliśmy układ i od tego czasu płacę za jego utrzymanie.
- Czyli to nie przypadek, ze nie się spotkaliśmy... Bywałeś tam regularnie...- popatrzyłam na niego- i po co mi to mówisz?
- Chciałem się z tobą zobaczyć, a to był jedyny pretekst, poza tym... chcę żebyś wiedziała o mnie wszystko...
- Niall mi to jest niepotrzebne.
- Ale Amber ja się...
- Niall nie musisz mi mówić co ty zrobiłeś. To twoje życie. Jesteś dorosły i musisz sobie sam poradzić. Życzę ci żebyś stąd wyszedł, ale od teraz się nie zobaczymy.- wstałam, chciał coś powiedzieć, ale odeszłam. Nie miałam zamiaru słuchać kolejnych żalów. Poprosiłam ochroniarza by mnie wypuścił, poszłam do komisarza Delavigne, oddał mi moją torbę i wyszłam. Nie miałam zamiaru tutaj wracać.
~Niall POV~
Ale Amber ja się.... w tobie zakochałem.... Tak... Właśnie to chciałem jej powiedzieć, wyznać w końcu całą prawdę... Już dłużej nie potrafię, nigdy nie byłem zakochany i nie wiem jak się wtedy czuję, ale ja chcę widywać ją codziennie, chcę być przy jej boku, móc ją ciągle przytulać i mówić czułe słówka. Płaciłem za ten cholerny burdel, bo byłem innym człowiekiem! Teraz żałuję, ale muszę jej w końcu powiedzieć co czuję... Ale jak? Kiedy ona nie chce mnie widzieć...
Minęły 2 dni i zostałem wypuszczony. Super. Musiałem wrócić do firmy. Zayn mówił mi, że zamknął na jakiś czas. Znowu rozpoczęły się dni ciężkiej pracy, a za dwa dni mamy rozmowy kwalifikacyjne ze stażystami.
~Amber POV~
Minęły kolejne dni. Tęskniłam za nim... Kurde co się ze mną dzieje? Czemu go tak potraktowałam? Może wtedy... we więzieniu chciał powiedzieć mi naprawdę coś ważnego? Ubrałam się elegancko na tą całą rozmowę. Postanowiłam, ze dam z siebie wszystko, żeby mama mogła być ze mnie dumna... Nawet jeśli będę musiała pracować z NIM. Ubrałam czarną spódniczkę, białą koszulę z kołnierzykiem, a na to jeansową kurteczkę. Do tego duża brązowa torba i kapelusz na głowę. Wszystko dopełniły czarne, zwykłe szpilki. Wyglądałam moim zdaniem idealnie. Pożegnałam mamę, powiedziała, że będzie trzymać kciuki i wyszłam. Wsiadłam w mojego Astona i ruszyłam pod firmę, w której miała odbyć się rozmowa. Dotarłam w szybkim tempie. Zaparkowałam na wolnym miejscu i ruszyłam, poprawiając jeszcze moje ubrania. Wzięłam głęboki wdech i w duchu powiedziałam sobie, że dam radę.
Siedziałam na korytarzu czekając na moją kolej. Stresowałam się. W końcu, a może niestety już otworzyły się drzwi od gabinetu i wyszedł przystojny mulat z miodowymi tęczówkami, a za nim blondyn... Mogłabym zatonąć w jego oczach.
- Pani Amber Miller- zawołał ciemnowłosy, a ja wstałam. Niall był co najmniej zdziwiony moją obecnością i kandydaturą tutaj. Weszłam do gabinetu, a za mną oni. Pozwolili mi usiąść i przeglądali moje CV. Raczej mulat przeglądał, bo Niall patrzył na mnie. Spuściłam wzrok i bawiłam się moimi paznokciami.
- Na początku niech nam pani powie coś o sobie.
- Jestem osobą...- popatrzyłam na Niall'a i wzięłam głęboki wdech.- jestem osobą towarzyską, bardzo lubię rozmawiać z innymi, ale spokojny czas nie jest wcale zły. Lubię czasami posiedzieć w ciszy no i co najważniejsze znam sie na komputerach, bo interesuje się informatyką od kilku lat.- uśmiechnęłam się lekko.
- Tak. To jest u stażystów najważniejsze. Jak pani myśli co będzie w pani obowiązkach?
- Na początku przysłowiowe przynieś, wynieś pozamiataj. Przynoszenie klientom kawy, asystowanie w spotkaniach, a później uważam, że gdy będzie mi szło co raz lepiej to pewnie będę robić różne statystki na komputerach, odbierać meile itp- ponownie uśmiechnęłam się do mulata. Niall ciągle na mnie patrzył.
Porozmawiałam z nimi jeszcze chwilę, czułam się co raz bardziej swobodnie. Powiedzieli, że jak na razie jestem najlepszą kandydatką i mam poczekać na korytarzu, a oni wszystko omówią. Wyszłam z gabinetu i usiadłam na krzesełku. Oprócz mnie były tutaj jeszcze 3 dziewczyny i 2 chłopaków. Siedzieliśmy tak wszyscy około 15 minut. W końcu prezesi wyszli.
- Więc postanowiliśmy przyjąć troje z was. To nie była łatwa decyzja, wszyscy bardzo dobrze się prezentowaliście, ale Amber, Eddie i Melissa byli najlepsi. Gratulujemy, a pozostałym życzymy sukcesów w innych firmach.- dopiero teraz zrozumiałam co on powiedział. Dostałam sie? Czy ja śnię? Kurczę! Kocham moją mamę, załatwiła mi tą posadę.- naszych nowych stażystów zapraszamy do środka, omówimy szczegóły.- czułam się jak na jakimś castingu. Weszliśmy i stanęliśmy przed nimi.
- Więc tak... Wszyscy zaczynacie od jutra. Do pracy musicie oczywiście przychodzić ubrani elegancko na przykład tak jak dziś...
Reszta spraw pewnie was nie będzie interesować. Dowiedzieliśmy się najważniejszych rzeczy i mogliśmy iść. Wyszłam z firmy, ale na dole (nie wiem jakim cudem) złapał mnie Niall.
- hej. Gratuluję. Dostałaś sie i masz wspaniałą pracę.
- dziekuję- uśmiechnęłam się- wybacz. Spieszę się do domu. Mama wie i chce świętować- uśmiechnęłam się i poszłam na parking. Widziałam jego zdziwioną minę kiedy wsiadłam do mojego auta. Ruszyłam z piskiem opon do domu. Cieszyłam się... Mimo że będę pracować z Niall'em to dam z siebie wszystko.
Pod domem czekał na mnie Josh. Dawno mnie u niego nie było.
- Cześć Josh- uśmiechnęłam się i go przytuliłam.
- Hej. Dawno się nie odzywałaś, zlałaś znajomych, wiec pomyślałem, ze do ciebie przyjdę. Co u ciebie?
- Wybacz... Miałam tyle na głowie. Dostałam właśnie pracę i idę z mamą świętować.
- Będziesz z mamą siedzieć? Mam lepszy pomysł. Chodźmy na imprezę. Zaszalejemy- wyciągnął w moją stronę rękę, w drugiej miał piwo i fajkę. W tym momencie wyszła też mama przez drzwi.
- Cześć kochanie. Chodźmy. przygotowałam pyszną kolację- spojrzałam na nią, później znowu na znajomego. Zrobiłam krok w stronę niego.
- Innym razem mamo- ruszyliśmy, a w jej oczach zauważyłam ból. Czy ja ją właśnie zraniłam? Czy ona chce płakać?
_________________________
Ok... Jest kolejny rozdział. Szybko, bo miałam taką wenę i napisałam go naprawdę najszybciej jak mogłam. Myślę, że wam się spodoba. Od rozpoczęcia pracy dopiero będzie się działo w jej życiu. Kto kocha bloga? ♥
Ja bardzo kocham tego bloga <333 Rozdział cudo jak zwykle :* Nie moge się doczekać rozpoczęcia tej pracy :3 Oh.. Amber tak zraniłaś własną matke i tak idiotko ta impreza to pewnie zły pomysł :P Hehe.. bynajmniej ja tak sądze ;) Niall aww.. przyznał, że zakochał się w niej :3 Czekam z prze ogromną niecierpliwością na next'a! Jeszcze raz KOCHAM <33333333333 <3333333333333 <333333333333 <33333333333333 <3333333333
OdpowiedzUsuń