Twelve
Popatrzyłam na Josh'a i znowu na mamę. Nie mogę jej tego zrobić.
- Nie Josh- wyrwałam swoją rękę z jego uścisku i podeszłam do mamy. Przytuliłam ją i weszłyśmy do domu. Wiedziałam, że to był dobry wybór. Zjadłyśmy to co przygotowała. Było pyszne, później siedziałyśmy i oglądałyśmy filmy.
**
Wczorajszy wieczór z mamą był bardzo przyjemny i nie żałowałam, ze nie poszłam na imprezę. Tam pewnie znowu bym piła, a dziś przynajmniej jestem wyspana. Ubrałam eleganckie, ale za to wygodne ciuchy.
Czarne rurki, biała koszula i czarna marynarka. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Do tego brązowa torba i czarne butki na obcasie. Zeszłam na dół, mama robiła już śniadanie.
- Teraz mamo będziemy pracować w jednej firmie.
- Tak. Tylko, że ty w dzień, a ja wieczorami- uśmiechnęła się. Zjadłyśmy razem śniadanie. Mama poszła się przygotować do swojej pracy. Sprzątała nie tylko ich biurowiec, ale jeszcze dwa inne, więc zabrałam ją ze sobą po drodze. Pożegnałyśmy się, a ja pojechałam dalej. Stanęłam na parkingu, wysiadłam z auta i zamknęłam je. Weszłam do firmy gdzie dzisiaj jest mój pierwszy dzień. Trochę się bałam, nie wiedziałam jak przebiegnie moja współpraca z Niall'em. Obym jak najrzadziej musiała mu asystować. Weszłam na moje piętro i przywitałam prezesa Malika.
- Witaj Amber. Dziś któraś z was musi zastąpić naszą sekretarkę, ponieważ się rozchorowała. Jesteś najwcześniej, więc może zasiądziesz na jej stanowisku.
- Nie ma problemu proszę pana- uśmiechnęłam się, odłożyłam moją torbę i usiadłam przed komputerem.
- Wszystkie spotkania masz zapisane w komputerze. Po prostu odbieraj telefony i umawiaj nas na wolną godzinę w zależności kto z kim chce się spotkać.
- Myślę, że podołam temu zadaniu- pokazałam ogromny uśmiech i wpisałam hasło do systemu. Zaczął się dzień bieganiny.
- proszę pana pani Steel przyjdzie za godzinę- zwróciłam się do Horana uchylając drzwi od jego gabinetu.
- Dobrze, a teraz mam coś do roboty?- przejrzałam notatki, które miałam ze sobą.
- Nie. Ma pan czas na lunch- wyszłam i wróciłam na swoje stanowisko. Nie było tak źle jak myślałam, że będzie. Cieszę się na tą posadę. Niall wyszedł z firmy, a ja robiłam tysiąc innych rzeczy żeby przestać o nich myśląc. Nim się obejrzałam on już wrócił z lunchu. Poszłam zrobić mu kawę, o którą poprosił mnie przed wejściem do gabinetu. Pracowaliśmy jak profesjonaliści. Nie chcę łączyć tego co jest, albo było między nami tutaj w firmie, on chyba też, więc mnie to pasuje. Poszłam pod serwis do kawy i przygotowałam ją. Nie wiedziałam ile słodzi, więc na tackę wzięłam również cukier. Zapukałam do jego gabinetu
- proszę- weszłam i zamknęłam za sobą drzwi odruchowo.
- Tutaj pana kawa, nie wiem ile szef słodzi, więc również cukier przyniosłam.- Ściągnęłam wszystko z tacki na jego biurko.- coś jeszcze mogę dla prezesa zrobić?
- Możesz ze mną porozmawiać Amber- popatrzył na mnie swoim błagalnym wzrokiem. Zaczęło się. Myślałam, że nie będzie chciał tego robić w firmie.
- A o czym? Sprawy zawodowe to chętnie, ale sprawy prywatne nie.
- To kiedy mam z tobą porozmawiać? Nie chcesz mnie widzieć.
- Dziwisz mi się?
- Tak. Właśnie tak.- wyszłam. Nie chciałam tego słuchać. Usiadłam przy biurku, otworzyła się winda. Popatrzyłam na dziewczynę, która tutaj przyszła.
- Gdzie znajdę pana Horana?- popatrzyła na mnie. Śliczna blondynka z długimi nogami coś w stylu Ariany Grande...
- tutaj na wprost jest jego gabinet. Czeka na panią- uśmiechnęłam sie, ale też zastanawiałam po co taka młoda dziewczyna idzie do niego? Olałam to. Niall ją zaprosił i powiedział, że zaraz wróci. Kucnął przy moim biurku.
- Niall masz klientkę.
- Wiem, ale musisz ze mną porozmawiać. Zależy mi na rozmowie, a jeszcze bardziej na tobie- powiedział swoim zachrypniętym głosem. Był taki seksowny. Co on przed chwilą powiedział?
- Okay zdzwonimy się... Ostatnia szansa- popatrzyłam na niego. Złapał moje dłonie i dał mi przelotnego buziaka prosto w usta. Uśmiechnęłam się, nie mogłam tego przepuścić. Chciałam pogłębić naszą relację, ale to co powiedział wtedy.. Zrozumiałam że cieszy się, że nie będzie musiał mnie bronić, a on sie cieszył, bo może teraz oficjalnie mnie podrywać. Słodziak. Zadzwonił telefon i wyrwał mnie z transu.
- Firma Malika słucham?
- Dzień dobry. Chciałbym rozmawiać z panem Horanem.
- On ma teraz spotkanie.
- To ważne. Natychmiast! Jestem jego stałym klientem i nie będę czekać!- co za stary dupek! Współczuję Niall'owi.
- Dobrze już daję słuchawkę. Chwilkę.- poszłam do gabinetu. Zapomniałam zapukać. Kiedy weszłam zobaczyłam jak Niall czule przytula tą dziewczynę i daje jej buziaka w policzek. Zabolało mnie to, ale postanowiłam być profesjonalistką. Z bólem powiedziałam.
- Jakiś ważny klient dzwoni- podałam mu słuchawkę, wziął ją. Zaraz jak weszłam szybko się od siebie oderwali, odwróciłam się napięcie i wyszłam, siadając za biurkiem. Chciało mi się płakać, ale nie mogłam, jestem na okresie próbnym, wyrzucą mnie. To on ma dziewczynę?! Po co stara się o rozmowę ze mną! Nienawidzę gościa!
Reszta dnia minęła już spokojnie, omijałam Horana jak tylko mogłam. Trochę za mną chodził, ale udawałam, ze nie słyszę. Miałam nadzieję, że na naszej rozmowie wszystko sobie wyjaśnimy i powiem mu co czuję, ale teraz? Teraz to ja nawet nie mam zamiaru iść na jakąkolwiek rozmowę z tym dupkiem. Wyszłam z firmy po 16 i udałam się do Starbucks. Kupiłam sobie kawę, zaparkowałam auto gdzieś na parkingu i poszłam do parku. Sączyłam kawę na ławce i teraz już mogłam płakać. Czemu ja nie mogę mieć normalnego życia? Ugh! Jak już się miało naprawić to się pogorszyło! Wypiłam całą kawę, pojechałam do domu, mamy nie było. Przebrałam się w jakąś pierwszą lepszą sukienkę i poszłam na imprezę. Miałam zamiar się upić i choć na jedną noc zapomnieć o tym wszystkim.
~Niall POV~
Kiedy Amber mnie unikała zrozumiałem, ze ona myśli, ze ta dziewczyna jest moją dziewczyną, ale to jest nieprawda... Amber mógł ten widok zaboleć, ale mogła spytać, a nie od razu się obrażać... Teraz się do mnie nie odzywa znowu wszystko szlak trafiło! Czy u mnie choć na chwilę nie może być dobrze? Ta dziewczyna jest moją przyjaciółką... Zdradził ją chłopak, musiałem ją pocieszyć... Postanowiłem pojechać do niej do domu. Stanąłem pod jej dużym domem. Zastanawiałem się kim są jej rodzice że ma taki dom. Wszedłem po kamiennych schodach i zapukałem do drzwi. Przez dłuższą chwilę nikt nie otwierał ale potem zobaczyłem naszą sprzataczkę.
-dzień dobry- pokazałem mój biały uśmiech.
-dzień dobry?
- jest może Amber?
- moja córka?
-tak- popatrzyłem na nią.
-nie. Zostawiła mi kartkę ze poszła do znajomych. Ale nie mam pojęcia gdzie.
-no dobrze. Dziękuję.- wróciłem do auta i zacząłem jeździć po klubach. Musiałem ja znaleźć. Zrobi coś głupiego. Czuję to...
_________________________________________
No i jak wam się podoba? Kolejny rozdział po 10 komentarzach. Tak po 10. I nie ma wypraszania. Będę twarda dopiero po 10. Jak myślicie? Znajdzie ją?

Rozdział mega :D Ja też tak sądze Niall, że zrobi coś głupiego ;) Nie wiem czy ją znajdzie, ale sądze, że tak.. bynajmniej mam taką nadzieje :) Ten buziak, słodko :3 Błagam ludzie komentujcie! Ja chce już nowy rozdział <333 Kocham <33333 Czekam z niecierpliwością na next'a :*
OdpowiedzUsuńNo bardzo ciekawy rozdział. Zresztą dzisiaj dopiero tutaj dotarłam. Bardzo ciekawy ten blog. Jak wpadłam N taki pomysł. Extra! ~cukierkowa
OdpowiedzUsuńSuper! Next prosze! :D
OdpowiedzUsuńJeśli Niall ją znajdzie to będzie bohaterem! Czekam na kolejny rozdział! ��
OdpowiedzUsuńFajny! (Y)
OdpowiedzUsuńKurde! On ją musi znaleźć! Muszę się dowiedzieć jak to się skończy! Szybko next! Ludzie dawajcie jeszcze te 4 komentarze!
OdpowiedzUsuńFajne. Serio. Nie będę się rozpisywać napiszę tylko ze czekam na next :)
OdpowiedzUsuńIdealnie. Proszę o next :)
OdpowiedzUsuńNo dawaj już następny *_*
OdpowiedzUsuńSuper! Dawaj następny!
OdpowiedzUsuń