Sixteen
- Do zobaczenia. I dziękuję- uśmiechnęłam się i poszłam z Sally w stronę drzwi wejściowych.
- Kto to był Amber?- siostra od razu zapytała prosto z mostu. Popatrzyłam na mamę.
- To mój chłopak.
- Co?!- mama miała minę zdziwioną, albo wściekłą?- Amber przecież to twój i mój szef!
- Co? Siostra szefa ci się udało wyrwać?- Katie była ciekawa, a mama chyba nie bardzo.
- Mamo, ale to nic nie znaczy- wyciągnęłam Sally z wózka i rozebrałam jej buciki- Poza tym poznałam go zanim jeszcze zaczęłam tą pracę.
- Amber a pomyślałaś co będzie jeśli się pokłócicie?
- Mamo nie mieszamy pracy i tego co jest między nami.
- każdy tak mówi- poszła do swojej sypialni, a Katie dalej wypytywała. Pogadałam z nią jeszcze trochę, ale musiała wracać do domu, więc się zebrała i po 21 pojechała. Poszłam wziąć kąpiel, ale kiedy weszłam do łazienki zrobiło mi się niedobrze. Przez 15 minut siedziałam nad miską, a mój brzuch nie umiał się uspokoić. Boże co mi jest znowu... W końcu jakoś się uspokoiło, weszłam do wanny i przemyłam twarz. Musiałam wyjść po 5 minutach, bo znowu było mi niedobrze. Tym razem nie rzygałam. Poszłam do pokoju i się położyłam. Mama przyszła i spytała co mi jest.
- Niedobrze mi..
- Może zrobię ci gorzkiej herbaty?
- Fajnie by było- złapałam się za brzuch i buzię.
- A może jesteś w ciąży?
- Co?- spojrzałam na mamę i chwilowo przeszło mi złe samopoczucie.
- Spałaś z nim?- znowu na nią spojrzałam.
- YY... mamo, ale to niemożliwe.
- No, ale spałaś z nim?!
- T-tak... ale przecież się zabezpieczaliśmy!
- To nie znaczy, że jest to niemożliwe- wyszła z pokoju i wróciła chwilę później z testem ciążowym.- idź go zrób- spojrzałam na mamę i wzięłam jej to z ręki. Poszłam do łazienki. Wyszłam chwilę później i trzeba było poczekać 3 minuty. Dałam go mamie. Te 3 minuty to były najdłuższy czas w moim życiu. Znowu bolał mnie brzuch i miałam ochotę znowu rzygać. W końcu 3 minuty minęły. Mama popatrzyła na test.
- i co?- zapytałam zdenerwowana. Mama nic nie odpowiadała. Gapiła się tylko na ten test- Mamo, jaki wyszedł?!- w końcu jej go wyrwałam. Spojrzałam na niego i zobaczyłam dwie kreski. Nie mogłam w to uwierzyć- Nie to jest niemożliwe!- wrzuciłam go do kosza obok łóżka i pobiegłam rozpłakana do łazienki. Przecież to nie może być prawda! Zamknęłam się na klucz i usiadłam przy drzwiach na ziemi. Nadal płakałam.
Wyszłam z łazienki po 23 poszłam prosto do siebie. Nie chciałam rozmawiać już z mamą. Położyłam się na łóżku. Ze zmęczenia zasnęłam chwilę później.
Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na ekran ''Niall'' patrzyłam chwilę na telefon, ale potem go odłożyłam i przykryłam się kołdrą. Nie miałam ochoty wstać, ani tym bardziej spotkać się z Niall'em. Po pół godzinie przyszła moja mama do pokoju.
- Amber wstawaj, zaraz do pracy masz jechać
-Nie. Ja nie wstaję.
- Musisz iść do firmy, bo cię zwolnią.- zakryłam się kołdrą jeszcze bardziej. Wyszła, ale za chwilę znowu ktoś wszedł.
- Amber skarbie...- poznałam głos Niall'a. Usiadł na łóżku i próbował mnie odkryć, ale się nie dałam- Co się stało?
- Nic. Idź sobie.- udało mu się mnie odkryć- Niall zostaw mnie w spokoju.- odwróciłam się, on wstał, ale się zatrzymał i schylił. Myślałam co może robić, odwróciłam sie znowu w jego stronę
- Nie zostaw to!- wyrwałam mu test
- To twój?- popatrzył na mnie. Spuściłam wzrok na ziemię- Amber, to twój test?
- Tak! Mój!- nakrzyczałam na niego, chwilę na mnie popatrzył i wyszedł. Pewnie też się wystraszył. Wyrzuciłam go znowu i położyłam się na łóżku. Wszystko zniszczyłam! Miałam z nim być szczęśliwa! Już nie spałam. W końcu wstałam i się ogarnęłam tzn. wykonałam poranną toaletę. Przebrałam się również, a potem zadzwoniłam do swojego ginekologa. Wizytę mogłam mieć dopiero za 3 dni. Nie wiedziałam czy wytrzymam tak długo, ale wcześniej nie miała terminu. Poszłam coś jeść, ale miałam tak zły humor, że nie miałam ochoty nawet na jedzenie.
Zadzwoniłam też do firmy Zayn'a. Emily odebrała, więc powiedziałam jej, żeby przekazała szefowi, że mnie nie będzie przez następny tydzień, a jak wrócę to mu to wyjaśnię. Wiem, że nie powinnam teraz olewać praktyk, ale nie mogę iść, źle się czuję, a po drugie nie chcę teraz nigdzie wychodzić... Nie wiem czy Niall będzie, ale lepiej teraz z nim nie rozmawiać... Pewnie już się do mnie nie odezwie... Pewnie teraz się boi, mam dość. Naprawdę chyba zniszczyłam sobie teraz życie. Przecież mam dopiero 19 lat!
Całe dnie spędzałam w moim pokoju przed telewizorem przy zaciągniętych zasłonach. Nie miałam ochoty na nic. Minęły dwa dni, a Niall ciągle się nie odezwał. Bałam się, że zniszczyłam to co on do mnie czuł. Wystraszył się uciekł. Pewnie też bym tak zareagowała. Niepotrzebnie zgodziłam się być jego dziewczyną. Przecież nie byłoby problemu. Usunęłabym tą ciążę, a teraz jestem zmuszona wychować to dziecko samotnie... Przecież kiedyś na pewno będzie chciał się zobaczyć z dzieckiem...
Minął kolejny dzień. Wstałam o 6. Wizytę miałam dopiero na 9, ale nie mogłam spać. Bardzo bałam się wyniku badania krwi i USG. Chciałam żeby to był zły sen. Więc rano jak wyszłam z łóżka poszłam przemyć twarz, ubrałam się. Wybrałam sweterek w kolorze khaki, czarne spodnie, szpilki, chustka i czerwona torba.

Umyłam zęby, pomalowałam się jak zwykle kredką, tuszem i eye-liner'em. W pokoju oglądałam telewizję i chwilę po 8 zaczęłam się zbierać, bo zanim dojadę przez te korki to trochę mi minie. Ubrałam moje czarne szpilki, zabrałam torbę i kluczyki do Astona. Otworzyłam drzwi i niemal wpadłam na Niall'a. Spojrzałam na niego zdziwiona, właśnie miał naciskać dzwonek do drzwi.
- Hej- spojrzał na mnie smutny
- Hej...- popatrzyłam mu prosto w oczy. Widziałam w nich ból... żal....
- Wybacz, że wtedy tak cię zostawiłem, ale musiałem to przemyśleć... To był dla mnie szok.
- Niall nie mam teraz czasu. Wybacz, ale śpieszę się. Pogadamy później, zadzwonię do ciebie- ominęłam go i podeszłam do auta. Chwyciłam za klamkę i odwróciłam się w jego stronę. Tylko się słabo uśmiechnął, odwróciłam głowę i wsiadłam do auta. Odpaliłam go i ruszyłam. Cieszyłam się, że przyszedł, ale naprawdę musiałam jechać. Nie powiedziałam mu gdzie jadę, bo... bo boję się wyniku.
~Niall POV~
Kiedy Amber odjechała i tak zapukałem do drzwi. Otworzyła mi jej mama.
- O najpierw zrobiłeś mojej córce dziecko, uciekłeś, a teraz dzwonisz sobie tutaj jak gdyby nigdy nic?
- To nie tak. Wcale nie uciekłem. Musiałem to przemyśleć, ale kocham pani córkę, zakochałem się w niej nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale wiem jedno. Jeśli jest w ciąży to urodzi to dziecko, a ja się nimi zaopiekuję. Tylko... Niech mi pani powie. Jest w ciąży?
- Test wyszedł pozytywny Niall, ale właśnie pojechała do ginekologa, żeby to potwierdzić. Jest na world street. Pewnie znasz ten gabinet.
- Tak. Dziękuję- Pobiegłem do auta i ruszyłem z piskiem opon. Przecież muszę tam być z nią! znaczy nie wiem czy muszę, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, ale serce tak mi podpowiada, więc tak zrobię. Jak na złość ciągle były czerwone światła, a dodatkowo przy nich były długie korki. Nie mam pojęcia jak zdążę tam dotrzeć.
W końcu się wycofałem i pojechałem okrężną drogą, ale pewnie i tak będzie szybciej. Jechałem najszybciej jak tylko moje auto potrafiło. Stresowałem się tym, ale minęło już 28 minut odkąd próbuję tam dojechać.
Dojechałem pod przychodnię, wbiegłem do niej. W recepcji siedziała jakaś dziewczyna. Około 25 lat.
- Dzień dobry. Moja dziewczyna właśnie jest u pani Wachowskiej. Musze tam wejść. Który to gabinet?
- Ale nie może pan przerywać badania.
- Jeśli jest w ciąży to jestem ojcem dziecka. Mam prawo.
- Eh gabinet numer 17- skinąłem głową i pobiegłem na koniec korytarza. Otworzyłem drzwi tak szybko, że mało co a bym nie wyhamował. Amber siedziała sama w gabinecie
- Niall? Co ty tutaj robisz?
- Nie zostawiłbym cię przecież. Gdzie twoja ginekolog?
- Poszła po wyniki- spojrzała na mnie smutnym wzrokiem
- Nie martw się. Jeśli jesteś w ciąży to urodzisz to dziecko, a ja zajmę się waszą dwójką. Kocham Cię i was nie zostawię. W końcu jest moje prawda?
- Tak- uśmiechnęła się lekko. Weszła doktorka.
- O widzę mam nowego pacjenta?- zaśmiała się
- Nie nie. Tylko oboje chcemy znać wyniki badań.
- No dobrze, zgadza się pani tak?- spojrzała na Amber, a ona od razu skinęła głową.- Dobrze. Może zacznę od tego, że....
______________________________
No. I na tym zakończę 16 jakże długi rozdział. Haha mam nadzieję, że dacie radę poczekać na kolejny. Od razu już go tworzę. Jak myślicie jaki jest wynik? Będą się z niego cieszyć? No! Wasza wyobraźnia pewnie teraz pracuję, a ja pracuję bardzo ciężko przy 17-tym rozdziale. Kocham! ♥♥♥
Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na ekran ''Niall'' patrzyłam chwilę na telefon, ale potem go odłożyłam i przykryłam się kołdrą. Nie miałam ochoty wstać, ani tym bardziej spotkać się z Niall'em. Po pół godzinie przyszła moja mama do pokoju.
- Amber wstawaj, zaraz do pracy masz jechać
-Nie. Ja nie wstaję.
- Musisz iść do firmy, bo cię zwolnią.- zakryłam się kołdrą jeszcze bardziej. Wyszła, ale za chwilę znowu ktoś wszedł.
- Amber skarbie...- poznałam głos Niall'a. Usiadł na łóżku i próbował mnie odkryć, ale się nie dałam- Co się stało?
- Nic. Idź sobie.- udało mu się mnie odkryć- Niall zostaw mnie w spokoju.- odwróciłam się, on wstał, ale się zatrzymał i schylił. Myślałam co może robić, odwróciłam sie znowu w jego stronę
- Nie zostaw to!- wyrwałam mu test
- To twój?- popatrzył na mnie. Spuściłam wzrok na ziemię- Amber, to twój test?
- Tak! Mój!- nakrzyczałam na niego, chwilę na mnie popatrzył i wyszedł. Pewnie też się wystraszył. Wyrzuciłam go znowu i położyłam się na łóżku. Wszystko zniszczyłam! Miałam z nim być szczęśliwa! Już nie spałam. W końcu wstałam i się ogarnęłam tzn. wykonałam poranną toaletę. Przebrałam się również, a potem zadzwoniłam do swojego ginekologa. Wizytę mogłam mieć dopiero za 3 dni. Nie wiedziałam czy wytrzymam tak długo, ale wcześniej nie miała terminu. Poszłam coś jeść, ale miałam tak zły humor, że nie miałam ochoty nawet na jedzenie.
Zadzwoniłam też do firmy Zayn'a. Emily odebrała, więc powiedziałam jej, żeby przekazała szefowi, że mnie nie będzie przez następny tydzień, a jak wrócę to mu to wyjaśnię. Wiem, że nie powinnam teraz olewać praktyk, ale nie mogę iść, źle się czuję, a po drugie nie chcę teraz nigdzie wychodzić... Nie wiem czy Niall będzie, ale lepiej teraz z nim nie rozmawiać... Pewnie już się do mnie nie odezwie... Pewnie teraz się boi, mam dość. Naprawdę chyba zniszczyłam sobie teraz życie. Przecież mam dopiero 19 lat!
Całe dnie spędzałam w moim pokoju przed telewizorem przy zaciągniętych zasłonach. Nie miałam ochoty na nic. Minęły dwa dni, a Niall ciągle się nie odezwał. Bałam się, że zniszczyłam to co on do mnie czuł. Wystraszył się uciekł. Pewnie też bym tak zareagowała. Niepotrzebnie zgodziłam się być jego dziewczyną. Przecież nie byłoby problemu. Usunęłabym tą ciążę, a teraz jestem zmuszona wychować to dziecko samotnie... Przecież kiedyś na pewno będzie chciał się zobaczyć z dzieckiem...
Minął kolejny dzień. Wstałam o 6. Wizytę miałam dopiero na 9, ale nie mogłam spać. Bardzo bałam się wyniku badania krwi i USG. Chciałam żeby to był zły sen. Więc rano jak wyszłam z łóżka poszłam przemyć twarz, ubrałam się. Wybrałam sweterek w kolorze khaki, czarne spodnie, szpilki, chustka i czerwona torba.

Umyłam zęby, pomalowałam się jak zwykle kredką, tuszem i eye-liner'em. W pokoju oglądałam telewizję i chwilę po 8 zaczęłam się zbierać, bo zanim dojadę przez te korki to trochę mi minie. Ubrałam moje czarne szpilki, zabrałam torbę i kluczyki do Astona. Otworzyłam drzwi i niemal wpadłam na Niall'a. Spojrzałam na niego zdziwiona, właśnie miał naciskać dzwonek do drzwi.
- Hej- spojrzał na mnie smutny
- Hej...- popatrzyłam mu prosto w oczy. Widziałam w nich ból... żal....
- Wybacz, że wtedy tak cię zostawiłem, ale musiałem to przemyśleć... To był dla mnie szok.
- Niall nie mam teraz czasu. Wybacz, ale śpieszę się. Pogadamy później, zadzwonię do ciebie- ominęłam go i podeszłam do auta. Chwyciłam za klamkę i odwróciłam się w jego stronę. Tylko się słabo uśmiechnął, odwróciłam głowę i wsiadłam do auta. Odpaliłam go i ruszyłam. Cieszyłam się, że przyszedł, ale naprawdę musiałam jechać. Nie powiedziałam mu gdzie jadę, bo... bo boję się wyniku.
~Niall POV~
Kiedy Amber odjechała i tak zapukałem do drzwi. Otworzyła mi jej mama.
- O najpierw zrobiłeś mojej córce dziecko, uciekłeś, a teraz dzwonisz sobie tutaj jak gdyby nigdy nic?
- To nie tak. Wcale nie uciekłem. Musiałem to przemyśleć, ale kocham pani córkę, zakochałem się w niej nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale wiem jedno. Jeśli jest w ciąży to urodzi to dziecko, a ja się nimi zaopiekuję. Tylko... Niech mi pani powie. Jest w ciąży?
- Test wyszedł pozytywny Niall, ale właśnie pojechała do ginekologa, żeby to potwierdzić. Jest na world street. Pewnie znasz ten gabinet.
- Tak. Dziękuję- Pobiegłem do auta i ruszyłem z piskiem opon. Przecież muszę tam być z nią! znaczy nie wiem czy muszę, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, ale serce tak mi podpowiada, więc tak zrobię. Jak na złość ciągle były czerwone światła, a dodatkowo przy nich były długie korki. Nie mam pojęcia jak zdążę tam dotrzeć.
W końcu się wycofałem i pojechałem okrężną drogą, ale pewnie i tak będzie szybciej. Jechałem najszybciej jak tylko moje auto potrafiło. Stresowałem się tym, ale minęło już 28 minut odkąd próbuję tam dojechać.
Dojechałem pod przychodnię, wbiegłem do niej. W recepcji siedziała jakaś dziewczyna. Około 25 lat.
- Dzień dobry. Moja dziewczyna właśnie jest u pani Wachowskiej. Musze tam wejść. Który to gabinet?
- Ale nie może pan przerywać badania.
- Jeśli jest w ciąży to jestem ojcem dziecka. Mam prawo.
- Eh gabinet numer 17- skinąłem głową i pobiegłem na koniec korytarza. Otworzyłem drzwi tak szybko, że mało co a bym nie wyhamował. Amber siedziała sama w gabinecie
- Niall? Co ty tutaj robisz?
- Nie zostawiłbym cię przecież. Gdzie twoja ginekolog?
- Poszła po wyniki- spojrzała na mnie smutnym wzrokiem
- Nie martw się. Jeśli jesteś w ciąży to urodzisz to dziecko, a ja zajmę się waszą dwójką. Kocham Cię i was nie zostawię. W końcu jest moje prawda?
- Tak- uśmiechnęła się lekko. Weszła doktorka.
- O widzę mam nowego pacjenta?- zaśmiała się
- Nie nie. Tylko oboje chcemy znać wyniki badań.
- No dobrze, zgadza się pani tak?- spojrzała na Amber, a ona od razu skinęła głową.- Dobrze. Może zacznę od tego, że....
______________________________
No. I na tym zakończę 16 jakże długi rozdział. Haha mam nadzieję, że dacie radę poczekać na kolejny. Od razu już go tworzę. Jak myślicie jaki jest wynik? Będą się z niego cieszyć? No! Wasza wyobraźnia pewnie teraz pracuję, a ja pracuję bardzo ciężko przy 17-tym rozdziale. Kocham! ♥♥♥
Zabije!! Dodawaj szybko next'a!! :D Nie mam zielonego pojęcia co dalej :o Tyle pomysłów, a i tak pewnie będzie zupełnie inaczej :P Uwielbiam <3333 <33333 <333 Rozdział cudo, mega, fenomenalny jak zawsze kochana :* Świetny, że taki długi i tyle akcji :D Nie spodziewałam sie tego testu i w ogóle :o Kocham <3333 <33333 <3333 Nie moge sie doczekać next'a! :D
OdpowiedzUsuń