poniedziałek, 10 sierpnia 2015

15.

Fiveteen
Spojrzałam na chłopaka.
- Przepraszam, niezdara ze mnie- zaśmiał się
- Nic nie szkodzi. 
- Jestem klientem tutaj a ty?
- Chodzę na praktyki. Nigdy wcześniej pana tutaj nie widziałam
- Jestem Saimon.- podał mi rękę- mów mi po imieniu.
- Okay- chwyciłam ją- Amber. I wybacz, ale śpieszę sie, bo zaraz będę spóźniona.
- Dobrze. Ale trzymaj moją wizytówkę. Obiecaj, że zadzwonisz- uśmiechnął się i podał mi mały skrawek kartki.
- Okay. Cześć- schowałam ją do kieszeni od spodni. Pobiegłam do windy i chwilę później byłam już na odpowiednim 5-tym piętrze. Poszłam do Zayn'a
- cześć albo dzień dobry- chwilę się zastanowiłam
- Hej przyszłaś pewnie zapytać co masz robić dzisiaj?- skinęłam głową- Niall ma do zrobienia bardzo dużo papierów. Może byś mu pomogła?
- Okay- spojrzałam na niego i wyszłam z gabinetu. Zapukałam do drzwi obok. Kiedy usłyszałam pozwolenie weszłam.
- Hej- spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-Cześć. Zayn mnie do ciebie wysłał. Mam ci pomóc z papierami.
- Fajnie nie zostanę z nimi sam- zaśmiał się. Przysunął mi stołek obok niego, a kiedy usiadłam dał mi buziaka w usta. Potem jeszcze chwilę sie całowaliśmy.
- Od czego zaczynamy?- zapytałam trochę się od niego odsuwając. Pokazał mi pierwsze papiery, wytłumaczył co i gdzie, a potem zaczęliśmy je segregować i wkładać do segregatorów. Różne też nawet podpisywaliśmy.

Po 3 godzinach musiałam się wyprostować. Poszłam nam zrobić kawę. Stojąc przy ekspresie wyciągnęłam tą wizytówkę. Patrzyłam na nią chwilę, wyciągnęłam telefon i wbiłam ten numer. Trochę się wahając zadzwoniłam do tego faceta. Nie znam go i w sumie mam Niall'a, ale mu obiecałam. Po 2 sygnałach odebrał.
- Simen Willis z tej strony.
- Cześć. Tu Amber. Wpadliśmy na siebie dzisiaj w drzwiach firmy.
-  A tak pamiętam. Super, że dzwonisz. Skończyłaś pracę?
- Nie no co ty. Ale miałam czas żeby zadzwonić.
- Okay może pójdziemy jutro na kawę?
- Nie wiem czy to dobry pomysł mam...
- Chłopaka?- zastanowiłam się nad jego pytaniem...
- Nie, ale przyjaciela bardzo zazdrosnego.
- Skoro jesteście przyjaciółmi to możesz chyba spotkać się z kimś innym.
- Eh... o której ta kawa i gdzie?
- Może kawiarnia przy tej firmie, w której pracujesz i o 16?
- Okay. Do zobaczenia- rozłączyłam się. Nie wiem czy to dobry pomysł... Schowałam tą wizytówkę oraz telefon. Wzięłam kawę i wróciłam do Niall'a. Stał akurat przy wysokim oknie, które dawało widok na całe miasto z góry.
- Nad czym myślisz?- spojrzałam na niego odkładając kawę na jego biurko. Podeszłam do niego.
- Nad wczorajszą nocą- uśmiechnął się promieniejąc, a ja chyba spaliłam buraka.- I nad innymi zdarzeniami.- odwrócił się w moją stronę.- Amber zakochałem się w tobie i nieważne czy będziemy się kłócić czy nie. Chcę żebyś była moja. Zostaniesz moją dziewczyną?- złapał moje dłonie. Nie spodziewałam się tego pytania. Kurde przecież umówiłam sie z tym brunetem... Eh jutro mu powiem, że mam chłopaka. No, ale czy Ja i Niall nadajemy się do siebie?
- Zaskoczyłeś mnie- spojrzałam na niego- ale jeśli się zgodzę to jest jeden warunek. Nie będziemy mieszać tego co jest między nami z pracą. Nawet jeśli się pokłócimy. Dobrze?
- Spróbuję się opanować w pracy- zaśmiał się.- Więc?
- Tak. Zostanę twoją dziewczyną.- pocałowałam go. Byłam szczęśliwa. Może i to wszystko potoczyło się bardzo szybko, ale na co mamy czekać? Ja go kocham, on mnie... Jakoś przeżyjemy to razem. Odwzajemnił mój pocałunek, ale w końcu zabraliśmy się znowu do pracy.

Po 18 wyszliśmy razem z firmy.
- To co jedziemy do mnie?
- Nie dziś muszę wrócić. Już wczoraj mama się martwiła.
- Eh no dobrze. To przyjadę po ciebie jutro rano hm?
- Okay. Do zobaczenia- pożegnaliśmy się, a ja poszłam do mojego auta. Wróciłam do domu.
- Hej mamo! Jestem!- krzyknęłam rzucając torbą na komodę i rozbierając buty
- W kuchni!- dostałam odpowiedź i tam się pokierowałam.
- wow mamo jak tu pachnie. Mamy jakiegoś gościa?
- Tak. Jack dzisiaj tutaj był. Szukał ciebie, ale powiedziałam, ze jesteś w pracy i zaprosiłam go na kolację.
- Co?! Mamo chyba żartujesz! Przecież on...
- Tak żartuję- zaśmiała się, a ja na nią popatrzyłam- Katie przyjedzie z Sally.
- Uff... Nie rób sobie ze mnie takich żartów. Idę się przebrać- Pobiegłam do pokoju i wybrałam luźne ubrania. Ubrałam się, a kiedy schodziłam na dół mama akurat w progu witała siostrę z małą.

- Cześć- dałam siostrze buziaka i zabrałam małą na ręce- hej skarbie. Stęskniłaś się za ciocią?- dałam jej buziaka w policzek. Postawiłam ją na podłodze i złapała moje ręce. Chciała iść, ale do końca sama nie umiała. Miała 9 miesięcy.
- No co idziemy pospacerować?- poszłyśmy do kuchni gdzie siedziała moja starsza siostra i mama. Mała Sally tylko popatrzyła na swoją mamę i się odwróciła. Wszystkie się zaśmiałyśmy a moja chrześnica pokierowała sie na schody. Oczywiście ciągle szła trzymając moje palce. Zaczęła wchodzić po schodach.


Wzięłam wózek z auta siostry i zabrałam Sally na spacer. Poszłyśmy do parku. Chciała biec za psem, który był przez chwilę przy nas, ale się przewróciła zaraz po puszczeniu moich rąk.
- Oj no i co? Masz zająca?- popatrzyła na mnie, chciała płakać, ale ją zagadałam. Wzięłam ją na kolana i wyczyściłam trochę jej ubrania.
Poszłyśmy do sklep po świeże bułki, usiadłyśmy znowu w parku, ja na ławce, a mała w wózku. Dałam jej trochę ze środka bułki.
- No co mała? Mama jest u babci jedz. Później jeszcze pójdziemy się przespacerować.

Kiedy tak siedziałam z małą podszedł nagle ten brunet z firmy. Nie wiem skąd on się tam wziął.
- Hej Amber. Twój maluch?- spojrzał na mnie tak jakby zniesmaczony. A co mi tak. Nabiorę go to się odczepi.
- Tak. Ma 9 miesięcy. Ładny szkrab co? Lubisz dzieci?- spojrzałam na niego.
- tak lubię i to bardzo. To gdzie macie tatę tego słodziaka?
- Yy zostawił nas dawno- spojrzałam na niego- Jutrzejsza kawa aktualna?
- Miałem do ciebie dzwonić, że moja mama chce przyjechać no i nie mogę jej odmówić.
- A no nie ma sprawy.- spojrzałam na niego. Szybko się pożegnał i poszedł. Frajer... nie przejmowałam się, bo przecież mam Niall'a. Właśnie kiedy o nim pomyślałam usiadł obok mnie na ławce. Spojrzałam na niego, a on na mnie, a później na dziecko.
- Co ty tu robisz?- spojrzałam na niego.
- Byłem na spacerze, a ty?
- Też jestem na spacerze z małą- wzięłam ją na kolana i otarłam jej buzię, bo się pośliniła. Patrzył na mnie dziwnie.
- To twoje dziecko?- był przestraszony.
- Nie. Siostra przyjechała w odwiedziny i rozmawia sobie z mamą, a ja wzięłam JEJ córkę na spacer- podkreśliłam słowo Jej.
- Aa śliczna jest.
- Miałeś bardzo przestraszoną minę.
- Nie żebym nie lubił dzieci, ale byłem zdziwiony, że mi nie powiedziałaś.- uśmiechnął się i na mnie popatrzył.
- Nie było o czym jak już sam wiesz.- oboje zaśmialiśmy się.
- Kim był ten chłopa, który siedział na moim miejscu zanim przyszedłem?
- Poznałam go jak wchodziłam do firmy. Nikt ważny.- spojrzałam na niego
- Ale jednak z nim rozmawiałaś
- No bo się dosiadł. Zresztą jak go poznałam to jeszcze byłam singielką- spojrzałam na niego i go pocałowałam. Odwzajemnił mój pocałunek, więc się nie gniewa.

Po godzinie Niall postanowił mnie odprowadzić do domu. Kiedy dotarliśmy popatrzyłam na niego.
- Wiesz, że nie musiałeś?
- Wiem, ale jeszcze jakiś facet by się przypałętał do was, a jesteś moja- dał mi szybkiego buziaka prosto w usta.
- Kochany jesteś. Spędzimy jutrzejszy dzień razem? Po pracy jestem cała twoja.
- Brzmi kusząco. Rano po ciebie będę.- pocałował mnie i wtedy wyszła moja mama z siostrą. Popatrzyłam na nie. Pewnie będą teraz gadać...
________________________
Już 15 rozdział za mną! Komu się podoba piszę na dole komentarz. A tak z innej paczki jak mijają wakacje moim czytelnikom? Moje były pełne wrażeń, a teraz na spokojnie w domu.
Rozdział trochę opóźniony, ale myślę, że i tak wam się spodoba. W kolejnych rozdziałach mam dla was jeszcze więcej niespodzianek ♥

1 komentarz:

  1. Świetny :D Tak słodko, są parą aww.. :3 Nie moge sie doczekać next'a! ;) Dodawaj szybko :)
    Co do wakacji, to jakoś lecą w domu, bo w domu ale wyjścia na miasto ze znajomymi są ;)
    Więc czekam na ciąg dalszy tego wspaniałego opowiadania :* :3 Uwielbiam <33333 <333333 <3333 <33333

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic