sobota, 5 września 2015

20.

Twelve 
Spakowałam resztę swoich rzeczy, zjadłam z mamą obiad i czekałam na przyjazd busa. Trochę się spóźniał, ale pewnie czyjaś przeprowadzka się przedłużyła.

~Melissa POV~
Kiedy usłyszałam pod firmą jak Amber wykrzykuje do Niall'a o ciąży, pomyślałam, że to idealna sytuacja do zemsty na niej i na blondynie za odrzucenie. Lepiej mi się trafić nie mogło. Pogrzebałam trochę w internecie i w innych portalach aby znaleźć nazwę firmy, którą Amber wynajęła. O dziwo, było to bardzo proste i mi się udało. Pojechałam do tej firmy i podałam się za nią.
- Dzień Dobry Amber Miller. Chciałam zrezygnować z usługi. Mój brat mi jednak pomoże. Znalazł czas.
- Jest pani pewna?
- Tak
- Dobrze, proszę tylko podpisać dokumenty- wzięłam długopis i podpisałam się jej nazwiskiem. Wróciłam do domu i zadzwoniłam do moich znajomych.
- Siema Steve jest grubsza akcja. Nie na telefon. Musisz mi pomóc. Okay tam gdzie zawsze za 20 minut- rozłączyłam się.

Kiedy dojechałam mój kumpel już tam był.
- Mów o co chodzi. Nie mam czasu.
- Jest sprawa.- wyjęłam zdjęcie Amber- ta laska dzisiaj potrzebuje busa przeprowadzkowego, ale ty... Pojedziesz tam i weźmiesz ją i jej rzeczy. Przywieziesz ją pod wskazany adres.
- I co z tego będę miał?
- Nie dość, że na początku ona ci zapłaci, potem jeszcze dostaniesz nagrodę ode mnie.
- Dobra. Podaj mi jej adres- wyciągnął swój notes. Podałam mu wszystkie szczegóły i wróciłam do siebie. Teraz trzeba tylko czekać na odpowiedni moment.

~Amber POV~
W końcu po 2 godzinach spóźnienia przyjechał bus. Facet nie wyglądał za miło, był napakowany i łysy. Nie wiem dlaczego, ale łysi kojarzą mi się z gangsterami. Przed rozpoczęciem pracy zapłaciłam mu zaliczkę. Pomógł mi wnieść rzeczy do auta. Kiedy ustawiałam je na przyczepie nagle ją zamknął i szybko odjechał. Zdziwiłam się co się dzieje. Zaczęłam walić w zamknięte drzwi, ale na daremno.

~Steve POV~
Kiedy ją zamknął ruszyłem z piskiem opon. Jej matka wybiegła, ale nie zdążyła nic zobaczyć. Zadzwoniłem do Melissy.
- Nie mówiłaś, że ta laska jest w ciąży.
- Nie marudź. Wykonaj polecenie a dostaniesz nagrodę. Nie takie rzeczy robiłeś.
- Dobra. Jadę pod wskazany adres.- rozłączyłem się. Dziewczyna krzyczała, słyszałem płacz, ale w tej branży nawet płacz dziewczyny w ciąży nie pozwala nam wymięknąć. Dojechałem pod dany mi adres, otworzyłem drzwi przyczepy. Dziewczyna od razu chciała wyskoczyć i uciekać, ale ją złapałem i związałem. Są tutaj same opuszczone magazyny, więc nikt nie mógł jej pomóc. Zaniosłem ją do jednego z magazynów, a tam była już Melissa. Miała kominiarkę, ale jej rude włosy poznam wszędzie
- Mam tą laskę, czekam w biurze- klepnąłem ją w tyłek i wyszedłem. Niech załatwiają swoje sprawy.

~Melissa POV~
- No... W końcu jest okazja porozmawiać na spokojnie- ściągnęłam swoją kominiarkę.
- Melissa?! Co ty chcesz do cholery! Wypuść mnie!- zaczęła się szarpać, ale nie zwracałam na to uwagi.
- Oczywiście, że cię wypuszczę. Dopiero jak zasmakujesz słodkiej zemsty.- ruszyłam do biura, oddać Steve'owi to co jego.

~Amber POV~
Zaczęłam się szarpać i płakać. Jak? Co ona chce zrobić? Co ja jej zrobiłam, że chce się zemścić? Kiedyś byłam na obozie, nauczyłam się wiązać, ale zarówno odwiązywać węzły. Odwiązałam sobie jedną rękę i wyciągnęłam telefon, co raz bardziej bolał mnie brzuch. Wiem, że jestem w ciąży i w każdej chwili mogę poronić. Chciałam zadzwonić do Niall'a, ale nie było zasięgu. Pozornie zawiązałam sobie rękę, ale tak bardzo chciałam być teraz w domu Niall'a.

**
~Niall POV~
Czekałem na Amber i martwiłem się. Nie odbierała telefonu, nie dzwoniła, a miała być u mnie co najmniej pół godziny temu. Zadzwoniłem do niej jeszcze raz, a kiedy nie odbierała wkurzyłem się. Co jej znowu odbiło! Wsiadłem w mój samochód i ruszyłem do jej domu. Oczywiście w czasie drogi też próbowałem się do niej dodzwonić. Nie odbierała. Dojechałem i poszedłem do jej domu. Kiedy jej mama mi otworzyła była bardzo spanikowana.
- Niall dobrze, że jesteś. Ktoś porwał moją córkę.- zaczęła płakać.
-Co? Jak to porwał? Jak to się stało?
- Przyjechał bus do przeprowadzek, zaczęli pakować jej rzeczy i nagle zamknął przyczepę i z piskiem odjechał! Ona jest w ciąży, każdy stres może jej zaszkodzić.
- Wiem to doskonale. Jakąś rejestracje, albo opis busa pani pamięta?
- Nie przyjrzałam się. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Był biały, po bokach miał znaki czerwono-żółte, a rejestracja... Kiedy odjechał przyjrzałam się końcówce... To było jakoś... 09?- spojrzała na mnie wzruszając ramionami.
-A jak wyglądał?
- Był łysy, dobrze zbudowany i miał tatuaż na szyi, to był chyba.. wąż?
- Postaram się ją odnaleźć, a pani niech idzie jak najszybciej na policję- powiedziałem i pojechałem do znajomych, którzy siedzą w tym bagnie.- Siema stary- podałem mu rękę.- Musisz mi pomóc. Ktoś porwał moją dziewczynę. Z jego opisu nie kojarzę, nie siedzę w tym, ale ty możesz mi pomóc.- opowiedziałem mu wszystko co wiem, powiedział, że da radę się dowiedzieć kto to. Obiecałem, że dobrze mu zapłacę jeśli znajdzie ją jeszcze dziś lub jutro. Pojechałem do domu i w skrzynce był dziwny list.
,,Jeśli chcesz ją odzyskać 6 milionów jutro pod fabrykami. Dobrze wiesz gdzie się znajdują. Czekam do 15'' Przeraziłem się, zadzwoniłem do mojego doradcy finansowego, że potrzebuję 6 milionów. Co jak co, ale za nią oddałbym nawet cały mój majątek. Ona musi wrócić do mnie cała i zdrowa. Czekając na mojego doradcę z pieniędzmi ktoś zadzwonił. Szybko pobiegłem do drzwi, ale okazało się, że to Melissa.
- Melissa? Co ty tutaj robisz? Przecież cię zwolniliśmy.
- No wiem. Ale przyszłam spytać czy nie dałoby się nic zrobić?
- Po pierwsze- wpuściłem ją do domu- nie ja jestem głównym prezesem, a po drugie to jeśli zostałaś zwolniona, nie da się zrobić z tym nic.
- Okay.. Porozmawiajmy może przy kawie?
- Nie mam czasu na kawe.
- Nawet mała?
- Dobra- zawołałem do Georgii, że ma zrobić dwie małe kawy, przyniosła nam. Potem pozwoliłem jej iść do domu.- Wybacz na chwilę- poszedłem odebrać telefon od doradcy. Zatrzymały go korki, będzie dopiero za 2h. Powiedziałem, że okay i wróciłem. Wypiłem kawę, ale po tym źle się poczułem. Straciłem świadomość.
____________________________________________
Uff. Tak to ten rozdział! Myślę, że wam się podoba, bo ciężko nad nim pracowałam... Trudno było go napisać, ale mam nadzieję, że to czekanie się opłacało. Chciałam wam jeszcze przekazać, że współpracuję nad nowym blogiem: http://vampire-love-harry.blogspot.com/
Czekam na komentarze tutaj i na nowym blogu. Zapraszam do czytania, bo pierwszy rozdział się tworzy a tutaj 21. Myślę, że i tutaj i tam zostaniecie na dłużej ♥


2 komentarze:

  1. Matko! Rozdział cudo :D Mam nadzieje, że nic im sie nie stanie i że kumpel Niall'a ich znajdzie :3 Nie moge sie doczekać next'a :* Uwielbiam <333 <33333 <3333

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic