Twenty Seven
Dojechałam do domu mamy. Taksówkarz wyciągnął moje rzeczy, dostał należne i odjechał. Głupio było mi iść do mamy dzień po ślubie ale wiedziałam że ona mnie przyjmie. Zapukałam do drzwi. Chwilę później stałam zapłakana w ramionach mamy.
- Co się stało skarbie?
- Bo... media... one wszystko psują... Tak samo jak zepsuły ślub.
- Co się stało skarbie?
- Bo... media... one wszystko psują... Tak samo jak zepsuły ślub.
- Co?- wzięła ode mnie małego- Siadaj i opowiadaj- wyciągnęła go z kołyski i nosiła na rękach. Opowiedziałam jej wszystko od początku do końca, nawet pokazując stronę.
- Co? Oskarżył cię o zdradę? Kochanie, czy on naprawdę nie wie kim on jest?
- No właśnie nie. Nie miałam mu jak wytłumaczyć.
- Oh nie martw się. Zrobicie testy i wszystko będzie dobrze. Nie ma innej możliwości. Przecież to on jest ojcem- uśmiechnęła się. Nie potrafiłam tego odwzajemnić. Może nie pamiętacie, ale przed poznaniem Niall'a sypiałam z kim popadnie. Ale mimo to, byłam pewna, że Niall jest ojcem mojego... Naszego syna. Byłam zbyt zmęczona, mama powiedziała, że zajmie się Alanem, a ja wzięłam szybką kąpiel i poszłam do łóżka. Mój pokój stał nieruszony. Długo nie mogłam zasnąć, myślałam o Niall'u. Przecież ja go tak kocham, oboje przez ten związek się zmieniliśmy i teraz takie coś? Nie wierzę! Te testy muszą być jak najszybciej zrobione! Zasnęłam z tym celem. Jutro pójdę do laboratorium po zestaw do badań i zrobię je.
~Niall~
Siedziałem w mojej willi. Kiedy Amber wyszła zrozumiałem co zrobiłem. Nie mogłem jej tak oskarżać... Te zdjęcia mnie zraniły, ale nie wyjaśniła mi kto to... Może naprawdę nie jest tak, jak w internecie. Wstałem z kanapy i poszedłem do pokoju Alana. Oglądałem jego rzeczy. Zdenerwowany kopnąłem piłkę, która walnęła w zdjęcie, a ono zleciało na dywan. Dźwignąłem je. Zdjęcie było robione zaraz po porodzie. Tak bardzo się cieszyłem... Co ten jeden artykuł zmienił? Ja go wychowuje, urodziła go moja Amber... Wczoraj ślub i wesele... Było tak jak sobie wymarzyłem. Nic nie wiedziała, była w szoku. A jednak się zgodziła. Wszystko wyszło idealnie, a jednak dzień po już są takie problemy. Gdyby nie ślub... Nikt nie wiedział o nas, żadne media, żadni dziennikarze. Nikt. Oprócz naszych bliskich. Co mi w tym przeszkadzało? Szybka z ramki zdjęcia się potrzaskała. Nie miałem do tego głowy, odłożyłem je na komodę i wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wróciłem do salonu, zadzwoniłem do chłopaków. Mam zamiar się upić, zapomnieć, a jutro leczyć kaca i nic poza tym nie robić. Powiedziałem im, że mają przynieść tyle alkoholu ile zdołają. Sam szybko jeszcze skoczyłem do sklepu kupić tego jak najwięcej. Wróciłem i postawiłem wszystko na stole w salonie. Kiedy wysypywałem chipsy do miski zadzwonił dzwonek. Krzyknąłem, że mogą wchodzić. Doniosłem wszystko. Przyszło ich czterech każdy miał chyba z 3 0.7-emki i po kratę piw.
- Co za okazja, że będziemy tyle pić?- spytał Harry rzucając się na moją kanapę.
- Nie pytaj. Po prostu chcę się upić. Nie przyniosłem kieliszków.
- Po co nam? Każdy ma swoją- zaśmiali się, wzruszyłem ramionami. Załączyłem jakiś film, ale nikt nie zwracał na niego uwagi, bo ciągle gadaliśmy i piliśmy. Tak. To było mi potrzebne. Film urwał mi się po ósmej, pustej butelce wódki.
~Amber~
Obudziłam się rano wyspana. Pierwsza myśl, kiedy się obudziłam to to, że jestem w swoim starym domu, a nie z Niall'em. Nie mam kogo przywitać... Wstałam znowu płacząc i wyszłam do łazienki przemyć twarz. Słyszałam radio w kuchni, więc tam zeszłam.
- Witaj kochanie- mama na mnie popatrzyła, ale ja nie odpowiedziałam. Widziała, że mam podkrążone oczy, wie, że płakałam, ale mam to gdzieś.- Alan jeszcze śpi- Skinęłam głową i położyłam ją na wyspie. Czułam się jakbym miała depresję.- Skarbie nie ma się co użalać. Jesz śniadanie, zbierasz dupę i jedziesz do laboratorium, a potem od razu do Niall'a po jego próbkę.- uśmiechnęła się i podała mi talerz z jajecznicą. Nie miałam najmniejszej ochoty na jedzenie... Zjadłam trochę, ale potem od razu pobiegłam do toalety to zwrócić. Musiałam się w końcu ubrać. Wzięłam pierwsze, lepsze ciuchy z walizki i poszłam do łazienki. Nie zrobiłam makijażu. Pojechałam do laboratorium tak, jak stałam. Stałam w kolejce po zestaw chyba z godzinę. Jadąc autem do Niall'a ciągle miałam łzy w oczach. Nie wiedziałam co mu powiem, nie wiedziałam jak mam tam wejść. Stanęłam pod jego willą i wpatrując się w nią siedziałam w aucie chyba przez kolejne pół godziny. W końcu wzięłam głęboki wdech i wyszłam z samochodu zabierając potrzebne rzeczy. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam, ale nikt nie otwierał, dlatego chwyciłam za klamkę i ją nicisnęłam. Co dziwne, drzwi były otwarte. Zawsze ja je na noc zamykałam... Weszłam i od razu poczułam woń alkoholu.
- Co tu się... stało?- spytałam sama siebie. Nie widziałam żywej duszy, dopiero po chwili ktoś zaczął coś mruczeć, jakby przez sen. Wchodząc do salonu miałam na twarzy wymalowane nielekkie zdziwienie. Zayn na kanapie leżał na plecach, Harry na nim, nogi miał na jego twarzy, a głowa zwisała mu z kanapy, Liam leżał na oparciu kanapy do góry, Louis pod stołem (jak on się tam znalazł?), a Niall'a nie było... rozglądałam się i zobaczyłam go stojącego w drzwiach za mną.
- Co chciałaś?- zapytał trzymając się za głowę. Popatrzyłam na niego, gula w gardle rosła, ale przełknęłam ją.
- Tutaj masz zestaw. Potrzebny do badań. Proszę zrób to i idę.- podałam mu woreczek z pałeczką, nawet na niego nie patrząc. Wiedziałam, że jak to zrobię to się rozpłaczę. Wziął to i poszedł do kuchni. Kiedy znowu stałam sama jeszcze raz rozglądnęłam się po salonie. Widać wcale mu nie żal, że to się rozwaliło... Niall wrócił i oddał mi worek, a ja bez słowa opuściłam willę. Kiedy chciałam zamknąć Niall mnie zawołał.
- Czekaj!- miałam nadzieję, że powie, że to wszystko sen, że da mi się wytłumaczyć, że mi wierzy co do dziecka, a on tylko powiedział...- Jak będą wyniki to zadzwoń- i zamknął za mną drzwi. To takie bolesne... Jestem z nim już tak długo... Tyle przeszliśmy, tyle było sprzeczek, ale zawsze dało się je wyjaśnić, tyle wspaniałych chwil... I teraz... Przez głupich dziennikarzy to wszystko ma się zepsuć? Pojechałam do laboratorium.
- Żądam usunięcia tego artykułu! To nie wasz zasrany interes z kim się spotykam, a tym bardziej nie macie prawa rujnować mi życia! Oddałam próbki do badań i wszyscy przekonają się, że wasi dziennikarze są zwykłymi oszustami, a te wydawnictwo runie tak szybko, jak powstało- Wyszłam z gabinetu dyrektora. Byłam wkurzona. Jadąc autem stanęłam w kiosku i kupiłam sobie papierosy. Nigdy nie paliłam. Tzn tak... Ale w liceum... Ze znajomymi dla fanu. A teraz czuję, że naprawdę tego potrzebuję. Zatrzymałam się pod parkiem i od razu zapaliłam jedną fajkę. Mocno się zaciągnęłam co pozwoliło mi się uspokoić. To wszystko mnie przerasta. Jestem na to za słaba. Moja psychika długo tego nie wytrzyma. Ale muszę dać radę... mam przecież dla kogo. Straciłam Niall'a, ale syna nadal mam. Niewątpliwe, że jest moim dzieckiem. Kocham go, najbardziej i on mnie potrzebuję. Nie mogę się załamać. Wypaliłam 3 fajki i wróciłam do samochodu. Odjechałam w stronę domu.
~Petro (dziennikarz)~
Kiedy dyrektor opowiedział mi co ta dziewczyna na nas nagadała stwierdziłem, że jej nie odpuszczę. Teraz będzie nas błagać na kolanach, żeby to usunąć, a słono za to zapłaci. Teraz już nikt jej nie uwierzy. testy to jej ostatnia szansa, A GDYBY JE TAK ZAMIENIĆ?
__________________________________________________
Hej miśki! ♥ Kto spodziewał się dzisiaj rozdziału? Ja też nie! Wzięłam się za pisanie i wyszedł taki dłuższy. Myślałam, że będzie ciężko, ale teraz myślę, że wam się spodoba.
Stałej czytelniczce bardzo dziękuję za komentarze. Poprawiasz mi nimi humor tak, jak ja tobie rozdziałami! ♥
Tego na pewno się nie spodziewaliście. Wiem, mało się dzieje, ale na pewno spodziewacie się co będzie się działo już w kolejnym. Mam tylko nadzieję, że ciekawość was nie zeżre i wytrzymacie ♥ Trzymajcie kciuki za moją wenę i miłego czytania ♥
No to nas czeka akcja :o Rozdział wspaniały jak zawsze :* Uwielbiam <333 <33333 <3333 Biedna Amber :/ Niall jakbym mogła to bym ci jebła przez ten twój głupi łeb! >:/ Ciekawa jestem jak to sie potoczy wszystko :3 I odpowiadając na twoje pytanie.. nie, nie spodziewałam sie dziś rozdziału :P Ale matko jak cudownie, że go dodałaś :D Byłam dziś jakaś przybita i tu bum! patrze dodałaś nowy i od razu mam duuużo lepszy humor teraz ;) nawet jeśli to jeden ze smutnych rozdziałów :/ No ok, nie moge sie doczekać next'a! :3 Kocham <3333 <333 <33333 <333333 Życze weny kochana :*
OdpowiedzUsuń