Twenty eight
Ten rozdział chciałam zadedykować mojej stałej czytelniczce. Twoje komentarze sprawiają, że chociaż raz się uśmiecham. Dziękuję ci za to i myślę, ze dedykacja ci się spodoba. Zostań tu na stałe proszę! ♥
~Petro~
Pojechałem do laboratorium. Było jedyne takie w naszym mieście. Okazałem swoją legitymację dziennikarza i mnie wpuszczono. Mówiłem że robię zdjęcia. Zostawili mnie, bo wszyscy mieli sporo pracy. Znalazłem odpowiednie próbki i podałem swoje. Teraz na pewno się z tego nie wywiąże, a artykuł pojawi się już niebawem... Wyszedłem z tego budynku i wróciłem do redakcji.
~Amber~
Kiedy weszłam mama robiła obiad, a mały siedział w chodziku. Oczywiście jeszcze nawet nie poruszał nogami ale to najlepsze miejsce. Nic mu się nie stanie.
- Hej- dałam jej buziaka i wyciągnęłam Alanka, żeby się z nim przywitać.
- Cześć. I jak poszło z Niall'em?
- Kiedy weszłam... Boże... Wczoraj musiała być niezła impreza. Niall dał mi tylko próbki i wyszłam- przetarłam łzę, która już gdzieś zdążyła wypłynąć.
- Skarbie przecież wszystko będzie dobrze- mama mnie pocieszała- Te testy udowodnią mu, że się mylił.
- Ale już nigdy nie będzie tak samo. Media ciągle będą krążyć, Niall ciągle będzie nieufny, a ja nie chcę być ciągle oskarżana. To boli...
- Wiem kochanie wiem...- gadałyśmy przez cały obiad. Nie wiedziałam co o tym sądzić... Kochałam go, ale co zrobię kiedy będzie chciał, żebym wróciła? Nie wiem czy będę umiała wrócić do tego porządku, który był przed całą tą aferą... Zranił mnie słowami i czynami, a właściwie tym, że nie przejął się ani trochę kiedy zabierałam dziecko i się wyprowadzałam. Poszłam z chłopcem do mojego pokoju i bawiłam się z nim.
*Tydzień później*
Dziś już od rana nie mogłam spać, miały przyjść testy, wiedziałam jaki będzie wynik, ale stres i tak był.
Ubrałam się szybko, mama była w pracy, Alan spał, więc zaczęłam robić śniadanie. Kiedy zadzwonił dzwonek, od razu pobiegłam do drzwi.
- Pani Amber Miller?
- Tak to ja.
- Mam polecony z laboratorium. Proszę podpisać- wskazał na wolne miejsce. Zrobiłam to i dostałam kopertę z wynikami. Kiedy listonosz poszedł usiadłam na kanapie i szybko otworzyłam kopertę. A może powinnam otworzyć ją z Niall'em? Nie. Nie zasłużył na to... Wyciągnęłam kartkę i zaczęłam czytać. To co zobaczyłam, bardzo mnie zszokowało.
Na 99% Niall Horan NIE JEST ojcem małego Alana Horana.
Patrzyłam na ten napis i nie mogłam w to uwierzyć. Jak to? To jest po prostu niemożliwe. Okay... Jak go poznałam to sypiałam z kim popadnie, ale przecież jak sypiałam z nim to z nikim innym. A dziecko powinno się już dawno urodzić, a nie miesiąc temu, bo odkąd zaczęłam pracę w firmie, nie pracowałam już w klubie. To jest niemożliwe! Zaczęłam czytać to kolejny raz i płakać. On nie może tego zobaczyć... Pogniotłam tą kartkę i rzuciłam w kąt. Płakałam jak małe dziecko. To wszystko jest nieprawdą! Niemożliwe! Nie wierzę! Siedziałam tak na kanapie, Alan płakał, ale ja nie miałam siły ani ochoty do niego iść. Wszystko mnie przygniotło. Mama weszła do domu, usłyszała płacz małego, zobaczyła mnie płaczącą i się przestraszyła. Dobrze, że ją mam. Zajęła się moim dzieckiem, a kiedy przestał płakać i znowu zasnął przyszła do mnie.
- Co się stało kochanie?- popatrzyła na mnie.
- Ktoś tu był? Coś ci zrobił?- pokręciłam przecząco głową.- To co jest?- rozglądnęła się po pokoju i zobaczyła tą kartkę. Wstała, podeszła do niej i ją rozwinęła.
- Co?! Amber! Jak to Niall nie jest ojcem?! To z kim ty się puszczałaś?!- popatrzyła na mnie gniewnie.
- To musi być błąd. Niall na pewno jest ojcem.
- Widocznie nie!- dalej nie mogła uwierzyć, zresztą ja również- Amber powiedz mi z kim jeszcze spałaś.- powiedziała stanowczym głosem. Opowiedziałam jej całą historię związaną z liceum. Nie dowierzała, kiedy jej to mówiłam.
- Ty przecież zawsze byłaś wzorową córką.
- Widocznie tylko wtedy, gdy ty widziałaś- powiedziałam przecierając twarz- Ale mamo to by się nie zgadzało kalendarzowo. Odkąd pracowałam w firmie nie byłam ani razu w klubie, Niall'a znam od ponad roku i kiedy już raz się z nim przespałam... To potem już z nikim innym. To nie może być prawda. Musiał być gdzieś błąd- powiedziałam panicznie.
- Może i tak, ale trzeba o tym powiedzieć Niall'owi.
- Co? Mamo nie... Ja... Kocham go, on mi tego nie wybaczy, muszę to wyjaśnić sama, nie będzie chciał mnie znać.
- On musi wiedzieć kochanie.
- Ja... Wiem...- spuściłam głowę w dół i bawiłam się palcami dłoni. Mama poszła do niego zadzwonić. Miał być za kilkanaście minut. Nie wiedziałam jak mu to powiem. Czekając na niego siedziałam jak na szpilkach. Bałam się... Wciąż nie wiedziałam, czy mogłabym do niego wrócić po tym wszystkim, jak mnie potraktował, ale teraz wiem, że on tego nie będzie chciał. Znienawidzi mnie do końca. Nie chcę tego. Przecież niedawno mieliśmy ślub... To niemożliwe, żeby zacząć nową drogę życia, a na drugi dzień już mieć zakręt i to taki, na którym nie utrzymaliśmy równowagi. Wszystko runęło. Cały mój świat nie ma już sensu. W końcu, albo już zadzwonił dzwonek. Mama poszła otworzyć, poprowadziła go do salonu i powiedziała, że zostawi nas samych. Niall usiadł obok mnie.
- Więc?- w jego głosie mogłam też usłyszeć strach, stres, rozpacz... Czy naprawdę tak było?
- Ja... Nie wiem jak ci to powiedzieć...- popatrzyłam na niego...- Sama nie wierzę, ale mama przekonała mnie, że musisz wiedzieć.- podałam mu już całkiem pogniecioną kartkę, którą próbowałam wyprostować w czasie czekania. Czytał tekst wypisany na kartce bardzo powoli. Różne tabelki... A kiedy jego wzrok zobaczył napis, jego źrenice od razu się powiększyły.
- Co?! Wiedziałem! Jak mogłaś?! Było ci źle? Czegoś ci brakowało? Tak o ciebie dbałem! Okay może jak byłaś w ciąży to byliśmy pokłóceni, ale ty już wtedy wiedziałaś, że to dziecko nie jest moje!
- Niall to nie tak... Alan jest twój!
- Jak widzisz na tym zasranym papierku to nie!
- To jest błąd! Zrobię drugie badania!
- Nie! Nie chcę cię znać! Nienawidzę cię! Ciągle miałem nadzieję, że jednak to nieprawda, że Alan jest moim dzieckiem, że to ja popełniłem błąd słuchając mediów, ale jak widzę nic się co do ciebie nie pomylili!- wyszedł z domu trzaskając drzwiami, a ja opadłam bezsilna na kanapę. Znowu zaczęłam płakać. Nasze małżeństwo zostanie unieważnione, zostanę samotną matką, nie pracuję, nie mam nic. Nie mam po co żyć... Mama zeszła na dół i nic nie mówiąc mnie przytuliła. Pewnie wszystko słyszała.
*Dwa dni później*
Leżałam znowu zapłakana w łóżku i usłyszałam dzwonek do drzwi. Mama była z Alanem w sklepie, więc musiałam ja zejść na dół i otworzyć. Miałam podkrążone i zaczerwienione oczy, ale miałam to gdzieś.
- Zostawcie mnie wszyscy w świętym spokoju...- powiedziałam do siebie pod nosem schodząc na dół. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Susan.
- Ładnie to tak czyiś mężów kraść? Swojego nie masz?!
- Co? Susan o czym ty mówisz?- weszła do środka.
- Dopiero dzisiaj wróciłam z delegacji. Widzę, że nieźle zabawiałaś się z Jeansenem jak mnie nie było. Świetnie wam idzie.
- Susan, błagam cię. Nie rozśmieszaj mnie. Spotkałam się z nim, bo mówił, ze przechodzicie kryzys. Nie miał z kim pogadać, a że jestem twoją siostrą to miałam mu pomóc.
- Tak?! No co ty nie powiesz. Jakoś mi to na to nie wygląda!
- media wszystko wyolbrzymiają. Nie ukradłam ci męża. Po prostu bardzo cię kocha i chciał wiedzieć co dalej robić. Sama mam swoje problemy, więc jeśli to wszystko to proszę cię idź.
- Jesteś najgorszą siostrą jaką miałam! Nienawidzę cię! Zniszczyłaś moje małżeństwo! A miałam nadzieję to uratować!- wyszła i trzasnęła drzwiami. Zamknęłam się znowu i pokręciłam głową. Wszystko się sypie... Nie ma już nic... Nie ma sensu dalej żyć...
_______________________________________________
Hej hej hej! I oto rozdział! Kto się spodziewał? Jak to pisałam to aż gula w gardle mi rosła! O mało co się nie popłakałam. Ale jak i radosne, tak i smutne momenty muszą się pojawiać w opowiadaniach prawdaż?
Mam nadzieję, że wam się podoba. Jak myślicie co będzie z Amber i Niall'em? Co z ich tygodniowym małżeństwem?

Nie wierze! Nie wierze w to :o Doprowadziłaś mnie do łez :'( Rozdział genialny, wspaniały! :D Boże jak ja cie kocham i to opowiadanie <333 <33333 <3333 <333333 To musi sie jakoś ułożyć ;) Ale czemu mam wrażenie, że Amber zrobi jakąś głupote?? :o Nie ma większej fanki tego bloga niż ja :3 Błagam nie kończ nikgy tej histori :* Nie moge sie doczekać next'a! Dodawaj szybko :D Uwielbiam <3333 <333 <33333 <333333
OdpowiedzUsuń