Eighteen
- Tak, widocznie wczoraj miałam wyniki kogoś innego. A USG też niczego nie wykazało- Chyba muszę zmienić lekarkę... Tak bada, że wcale... Po kilku minutach podziękowałam jej i wyszłam. Byłam załamana. Nie wiedziałam jak sobie poradzę... Nie wiedziałam też jak powiem to wszystko Niall'owi. Zadzwoniłam po taksówkę, pojechałam do domu.
Mój wymuszony urlop się skończył. Przez te 3 dni nie powiedziałam jeszcze Niall'owi, że będzie tatą. Oczywiście spotykaliśmy się codziennie, ale jakoś nie wiem od czego zacząć... Poza tym ciągle byliśmy gdzieś.
Wstałam o 6, wykąpałam się i ubrałam. Postawiłam na spódniczkę we wzory, bluzkę na guziki i beżowe szpilki. Wiem, że w ciąży nie powinno się chodzić na szpilkach, ale to dopiero 3 tydzień..
Włosy tylko rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam sobie makijaż i poszłam na dół. Moja mama wiedziała już o dziecku. Przez to też nadmiernie się mną opiekowała. Tak jak i dziś. Śniadanie zrobiła jak dla królewny.
- Mamo, z doświadczenia dobrze wiesz, że ciąża to nie choroba. Poza tym nie zjem tego wszystkiego.
- Kochanie teraz nie tylko ty się żywisz, ale również twoje maleństwo. W ogóle co to są za buty?
- Ładne prawda?- uśmiechnęłam się i dźwignęłam jedną nogę w górę.
- Kochanie... Szpilki w ciąży?
- Mamo weź przestań. Nie będę na razie chodziła w adidasach. To dopiero początek, więc będę żyła tak, jak dotychczas.
- Dobrze. Powiedziałaś już blondynowi o ciąży?
- Nie
- Amber!
- Mamo to nie takie proste. Nie wiem od czego zacząć
- Powiedz mu, inaczej ja to zrobię- poszła się ubrać do pracy. Zjadłam dwie kanapki, resztę przykryłam drugim talerzem i poszłam po moją torbę. Przed wyjściem założyłam jeszcze okulary przeciwsłoneczne i wypiłam szklankę soku. Wraz z mamą wyszłyśmy z domu. Podwiozłam ją do pracy, a później pojechałam do mojej. Punktualnie o 8 otworzyły się drzwi windy na odpowiednim piętrze. Cała ekipa stała na korytarzu i mnie przywitała. Nie powiem... To było bardzo miłe. Niall jako profesjonalny szef podał mi tylko dłoń. Cieszę się, że to wszystko było takie dograne. Chwilę porozmawialiśmy.
- Dobra kochani nie mamy całego dnia na przegadanie. Wracamy do swoich obowiązków. Amber ciebie nie było długo więc chodź do mojego gabinetu. Powiem ci co masz robić- powiedział Zayn z uśmiechem. Wszyscy się rozeszli, poszłam tylko odłożyć moje rzeczy do szafy dla personelu i poszłam do gabinetu szefa.
- Dobrze, że już wróciłaś. Dziś mamy 3 spotkania. Na jedne pójdziesz z Niall'em. Na dwa pozostałe są już wyznaczone osoby. Poza tym dziś mamy konferencję prasową. Chciałbym, żebyś również w niej uczestniczyła.
- Dobrze.
- A najpierw przynieś mi kawę proszę- uśmiechnął się i usiadł za biurkiem, a ja wyszłam z jego gabinetu. Poszłam pod ekspres i ustawiłam wszystko. Czekałam aż kawa się zrobi. W tym czasie mama napisała mi sms-a: Zrób to jak najprędzej. Pamiętaj, ze mam dzisiaj nocną zmianę w ich biurowcu.
Spojrzałam na to co mi napisała. Czy ona mnie szantażuje? Zadzwoniłam do niej.
- Mamo to co napisałaś to szantaż, wiem, że muszę to zrobić jak najprędzej, ale błagam daj mi jeszcze dwa dni. Obiecuję, że Niall o wszystkim się dowie.
- O czym mam się dowiedzieć?- usłyszałam jego głos za plecami. Momentalnie rozłączyłam się z mamą i odwróciłam w jego stronę.
- Nie o niczym- wyciągnęłam kubek z kawą.
- Amber przecież słyszałem.
- Wiem, ale to nie jest taka rozmowa, którą przeprowadza się w pracy. Nie chcę żeby ktoś to usłyszał.
- Ale po pracy chcę się dowiedzieć- popatrzył na mnie poważnie, a potem się zaśmiał pod nosem i dał mi buziaka w policzek. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie chciałam teraz mu mówić. Chyba nigdy nie znajdę dobrego momentu... Niall wyszedł z naszej kuchenki i wrócił do swojego gabinetu. Wzięłam kawę i poszłam do gabinetu Zayn'a. Postawiłam mu kawę.
- Podczas twojej nieobecności odbywały się remonty. Pokaże ci twoje biurko. Oczywiście musisz mieć swoje miejsce pracy. Proszę wydrukuj mi wszystko co jest tutaj- pokazał pendrive'a. Skinęłam głową, a on zaprowadził mnie do pomieszczenia, gdzie były 4 biurka. Jak się domyślałam swoje miejsca pracy mają tutaj wszyscy stażyści. Od razu zabrałam się za tą papierkową robotę. Zajęło mi to niecałe dwie godziny, bo jeszcze jako asystentka szefa też musiałam podpisać kilka, a nawet kilkanaście kartek. Akurat gdy skończyłam przyszedł Zayn.
- Amber za chwilę będą dziennikarze. Wszyscy idziemy na salę konferencyjną.
- Już idę- zebrałam papiery na kupkę i przykleiłam kartkę ''do Zayn'a''. Poszłam na salę zostawiając niezamknięte drzwi.
Kiedy przyszłam, cała załoga i dziennikarze już siedzieli. Moje miejsce było wyznaczone obok Niall'a i Melissy. Zayn wstał.
- Witam wszystkich na konferencji prasowej w mojej firmie. Nic nadzwyczajnym jest taka konferencja, ale dziś, oprócz mnie i prezesów różnych działów zabrałem ze sobą stażystów. Od tej konferencji będzie zależał ich awans. Większość czasu poświęcą państwo na słuchanie właśnie ich. Zacznę od tego, że moja firma od kilku lat działa na rynku....
Wszyscy uważnie słuchali, dyktafony nagrywały, a za chwilę będzie moja kolej. Bałam się trochę tego występu, wszystko ujawni się w gazecie... Ale raz się żyje!
- Oddam głos Amber- powiedziała Melissa siadając na swoje miejsce. Wyszłam na środek do tabeli wykresów.
- Zacznę od tego, że wykresy tutaj są zrobione niedokładnie- spojrzałam na Melissę, w końcu to były jej wykresy, miała wkurzoną minę. Przewróciłam na moją stronę- tutaj zobaczą państwo dokładne dane. Pan Malik pomaga prawie każdemu państwu, który potrzebuje takiej pomocy. W Algierii wybudował szkołę, w Angoli wybudował szpital, w Czadu hospicjum, zaś w Kongo pojawiły się nowe stołówki, gdzie dzieci, dorośli i osoby starsze mogą jeść, za darmo! Wszystko to zafundowała firma Pana Malika. Teraz pracuje na nowym projektem. Czy ktoś jest tak hojny? Nie. Poza tym wydajność firmy na rynku wzrasta z roku na rok o co najmniej 6,7% To bardzo dużo. W nowym projekcie chodzi o wydatki na rzecz naszego Londynu. Chce wspomóc szpital. Wszystkie papiery są gotowe. Potrzebujemy podpisu firmy.- Melissa przeprosiła i wyszła. Nikt nie przejmował się tym zbytnio.- podpisu firmy i dyrektora szpitala. Poza tym w szkole mają być nowe zajęcia dodatkowe. Również projekt naszej firmy. Dziękuję- uśmiechnęłam się, a wszyscy zaczęli bić brawo. Nie było tak źle, jak myślałam.
Po konferencji każdy wrócił do swoich zajęć. Poszłam do mojego biurka, ale okazało się, że brakuję papierów, większość papierów do podpisania o szpital. A za chwilę mam spotkanie. Nie wierzę, że to mnie spotkało! Przecież teraz szkoła zrezygnuje ze współpracy, a gazety o wszystkim się dowiedzą. Jak to mogło zniknąć?! Pobiegłam do Zayn'a.
- Zayn zniknęły papiery do spotkania.
- CO?! Jak to zniknęły?! Nie mów mi takich rzeczy błagam cię!
- Kiedy wychodziłam wszystko było na moim biurku.
- Jeszcze gadałaś on tym przy redaktorach. Stracimy to, a gazety o wszystkim się dowiedzą. Jesteś nieodpowiedzialna!
- Zayn, ale to nie moja wina!- poszedł do swojego gabinetu się uspokoić. Podeszła Melissa
- Ups.. Coś ci zginęło?- spojrzała na mnie swoim fałszywym wzrokiem. Poszłam do gabinetu Niall'a.
- Proszę- weszłam od razu i zamknęłam drzwi.
- Nie wierzę, że to mnie spotyka. Niall zginęły papiery, wszystko było na moim biurko, a jak wróciłam to nie ma nic. Zayn się wkurzył, a Melissa się szyderczo śmieje. Matko..
- Amber spokojnie. Jak to zginęły? Wydrukuj na nowo..
- Zajęło mi to dwie godziny, a za 10 minut mamy spotkanie. Nie zdążę- pojawiły się łzy w moich oczach.
- Ej.. Nie martw się. Sprawdzimy kamery.
- Sprawdź sam, w moim stanie nie mogę się denerwować- w głowie palnęłam się za to. Przecież on jeszcze o niczym nie wie idiotko!
- W twoim stanie?
- Nieważne. Proszę sprawdź kamery- dałam mu buziaka w policzek.
_________________________________________________
wow miałam połowę rozdziału, a od tej konferencji się tak rozpisałam haha. Dodaję już dziś, bo wiem, że niektórzy się niecierpliwią. (To jeszcze nie ten rozdział gdzie dużo się dzieje) Będzie jeszcze lepiej ♥
Miłego czytania ^_^
- Mamo, z doświadczenia dobrze wiesz, że ciąża to nie choroba. Poza tym nie zjem tego wszystkiego.
- Kochanie teraz nie tylko ty się żywisz, ale również twoje maleństwo. W ogóle co to są za buty?
- Ładne prawda?- uśmiechnęłam się i dźwignęłam jedną nogę w górę.
- Kochanie... Szpilki w ciąży?
- Mamo weź przestań. Nie będę na razie chodziła w adidasach. To dopiero początek, więc będę żyła tak, jak dotychczas.
- Dobrze. Powiedziałaś już blondynowi o ciąży?
- Nie
- Amber!
- Mamo to nie takie proste. Nie wiem od czego zacząć
- Powiedz mu, inaczej ja to zrobię- poszła się ubrać do pracy. Zjadłam dwie kanapki, resztę przykryłam drugim talerzem i poszłam po moją torbę. Przed wyjściem założyłam jeszcze okulary przeciwsłoneczne i wypiłam szklankę soku. Wraz z mamą wyszłyśmy z domu. Podwiozłam ją do pracy, a później pojechałam do mojej. Punktualnie o 8 otworzyły się drzwi windy na odpowiednim piętrze. Cała ekipa stała na korytarzu i mnie przywitała. Nie powiem... To było bardzo miłe. Niall jako profesjonalny szef podał mi tylko dłoń. Cieszę się, że to wszystko było takie dograne. Chwilę porozmawialiśmy.
- Dobra kochani nie mamy całego dnia na przegadanie. Wracamy do swoich obowiązków. Amber ciebie nie było długo więc chodź do mojego gabinetu. Powiem ci co masz robić- powiedział Zayn z uśmiechem. Wszyscy się rozeszli, poszłam tylko odłożyć moje rzeczy do szafy dla personelu i poszłam do gabinetu szefa.
- Dobrze, że już wróciłaś. Dziś mamy 3 spotkania. Na jedne pójdziesz z Niall'em. Na dwa pozostałe są już wyznaczone osoby. Poza tym dziś mamy konferencję prasową. Chciałbym, żebyś również w niej uczestniczyła.
- Dobrze.
- A najpierw przynieś mi kawę proszę- uśmiechnął się i usiadł za biurkiem, a ja wyszłam z jego gabinetu. Poszłam pod ekspres i ustawiłam wszystko. Czekałam aż kawa się zrobi. W tym czasie mama napisała mi sms-a: Zrób to jak najprędzej. Pamiętaj, ze mam dzisiaj nocną zmianę w ich biurowcu.
Spojrzałam na to co mi napisała. Czy ona mnie szantażuje? Zadzwoniłam do niej.
- Mamo to co napisałaś to szantaż, wiem, że muszę to zrobić jak najprędzej, ale błagam daj mi jeszcze dwa dni. Obiecuję, że Niall o wszystkim się dowie.
- O czym mam się dowiedzieć?- usłyszałam jego głos za plecami. Momentalnie rozłączyłam się z mamą i odwróciłam w jego stronę.
- Nie o niczym- wyciągnęłam kubek z kawą.
- Amber przecież słyszałem.
- Wiem, ale to nie jest taka rozmowa, którą przeprowadza się w pracy. Nie chcę żeby ktoś to usłyszał.
- Ale po pracy chcę się dowiedzieć- popatrzył na mnie poważnie, a potem się zaśmiał pod nosem i dał mi buziaka w policzek. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie chciałam teraz mu mówić. Chyba nigdy nie znajdę dobrego momentu... Niall wyszedł z naszej kuchenki i wrócił do swojego gabinetu. Wzięłam kawę i poszłam do gabinetu Zayn'a. Postawiłam mu kawę.
- Podczas twojej nieobecności odbywały się remonty. Pokaże ci twoje biurko. Oczywiście musisz mieć swoje miejsce pracy. Proszę wydrukuj mi wszystko co jest tutaj- pokazał pendrive'a. Skinęłam głową, a on zaprowadził mnie do pomieszczenia, gdzie były 4 biurka. Jak się domyślałam swoje miejsca pracy mają tutaj wszyscy stażyści. Od razu zabrałam się za tą papierkową robotę. Zajęło mi to niecałe dwie godziny, bo jeszcze jako asystentka szefa też musiałam podpisać kilka, a nawet kilkanaście kartek. Akurat gdy skończyłam przyszedł Zayn.
- Amber za chwilę będą dziennikarze. Wszyscy idziemy na salę konferencyjną.
- Już idę- zebrałam papiery na kupkę i przykleiłam kartkę ''do Zayn'a''. Poszłam na salę zostawiając niezamknięte drzwi.
Kiedy przyszłam, cała załoga i dziennikarze już siedzieli. Moje miejsce było wyznaczone obok Niall'a i Melissy. Zayn wstał.
- Witam wszystkich na konferencji prasowej w mojej firmie. Nic nadzwyczajnym jest taka konferencja, ale dziś, oprócz mnie i prezesów różnych działów zabrałem ze sobą stażystów. Od tej konferencji będzie zależał ich awans. Większość czasu poświęcą państwo na słuchanie właśnie ich. Zacznę od tego, że moja firma od kilku lat działa na rynku....
Wszyscy uważnie słuchali, dyktafony nagrywały, a za chwilę będzie moja kolej. Bałam się trochę tego występu, wszystko ujawni się w gazecie... Ale raz się żyje!
- Oddam głos Amber- powiedziała Melissa siadając na swoje miejsce. Wyszłam na środek do tabeli wykresów.
- Zacznę od tego, że wykresy tutaj są zrobione niedokładnie- spojrzałam na Melissę, w końcu to były jej wykresy, miała wkurzoną minę. Przewróciłam na moją stronę- tutaj zobaczą państwo dokładne dane. Pan Malik pomaga prawie każdemu państwu, który potrzebuje takiej pomocy. W Algierii wybudował szkołę, w Angoli wybudował szpital, w Czadu hospicjum, zaś w Kongo pojawiły się nowe stołówki, gdzie dzieci, dorośli i osoby starsze mogą jeść, za darmo! Wszystko to zafundowała firma Pana Malika. Teraz pracuje na nowym projektem. Czy ktoś jest tak hojny? Nie. Poza tym wydajność firmy na rynku wzrasta z roku na rok o co najmniej 6,7% To bardzo dużo. W nowym projekcie chodzi o wydatki na rzecz naszego Londynu. Chce wspomóc szpital. Wszystkie papiery są gotowe. Potrzebujemy podpisu firmy.- Melissa przeprosiła i wyszła. Nikt nie przejmował się tym zbytnio.- podpisu firmy i dyrektora szpitala. Poza tym w szkole mają być nowe zajęcia dodatkowe. Również projekt naszej firmy. Dziękuję- uśmiechnęłam się, a wszyscy zaczęli bić brawo. Nie było tak źle, jak myślałam.
Po konferencji każdy wrócił do swoich zajęć. Poszłam do mojego biurka, ale okazało się, że brakuję papierów, większość papierów do podpisania o szpital. A za chwilę mam spotkanie. Nie wierzę, że to mnie spotkało! Przecież teraz szkoła zrezygnuje ze współpracy, a gazety o wszystkim się dowiedzą. Jak to mogło zniknąć?! Pobiegłam do Zayn'a.
- Zayn zniknęły papiery do spotkania.
- CO?! Jak to zniknęły?! Nie mów mi takich rzeczy błagam cię!
- Kiedy wychodziłam wszystko było na moim biurku.
- Jeszcze gadałaś on tym przy redaktorach. Stracimy to, a gazety o wszystkim się dowiedzą. Jesteś nieodpowiedzialna!
- Zayn, ale to nie moja wina!- poszedł do swojego gabinetu się uspokoić. Podeszła Melissa
- Ups.. Coś ci zginęło?- spojrzała na mnie swoim fałszywym wzrokiem. Poszłam do gabinetu Niall'a.
- Proszę- weszłam od razu i zamknęłam drzwi.
- Nie wierzę, że to mnie spotyka. Niall zginęły papiery, wszystko było na moim biurko, a jak wróciłam to nie ma nic. Zayn się wkurzył, a Melissa się szyderczo śmieje. Matko..
- Amber spokojnie. Jak to zginęły? Wydrukuj na nowo..
- Zajęło mi to dwie godziny, a za 10 minut mamy spotkanie. Nie zdążę- pojawiły się łzy w moich oczach.
- Ej.. Nie martw się. Sprawdzimy kamery.
- Sprawdź sam, w moim stanie nie mogę się denerwować- w głowie palnęłam się za to. Przecież on jeszcze o niczym nie wie idiotko!
- W twoim stanie?
- Nieważne. Proszę sprawdź kamery- dałam mu buziaka w policzek.
_________________________________________________
wow miałam połowę rozdziału, a od tej konferencji się tak rozpisałam haha. Dodaję już dziś, bo wiem, że niektórzy się niecierpliwią. (To jeszcze nie ten rozdział gdzie dużo się dzieje) Będzie jeszcze lepiej ♥
Miłego czytania ^_^
Aaaa..! Cudo, mega! Wow :D Kocham <33333 Obstawiam, że ten rozdział w którym będzie sie tyle działo to ten w którym Amber powie o ciąży Niall'owi :D Bo to kiedyś musi nastąpić :3 Oni są słodcy, Zayn mnie wkurzył i nie moge sie doczekać next'a! :D Błagam dodawaj szybko :3 Uwielbiam <33333333
OdpowiedzUsuńWow!
OdpowiedzUsuńTen ff jest cudowny! <3
Będę tutaj stałym gościem :D
Pisz, pisz, pisz bo nie umiem się doczekać! :*
//Paula :*
Zapraszam do mnie :* Dopiero zaczynam <3
http://ff-crazy-in-love.blogspot.com/
Wpadne na pewno, ale następnym razem idź do spamownika :)
UsuńDziękuję za komentarz i czytanie ♥