niedziela, 18 października 2015

26.

Twenty six 
Rano wstałam obolała. Po wczorajszej imprezie nie było trudno o takie coś. Niall jeszcze spał, kiedy weszłam do pokoju Alana, też nie było się czym martwić. Zeszłam na dół. Georgia już robiła dla nas śniadania.
- Dzień dobry- uśmiechnęłam się.
- Witaj. Niedługo będzie śniadanie, później muszę posprzątać.
- Jasne. Nie ma sprawy. Gdyby mały się obudził to zajrzyj do niego, pójdę się przygotować- uśmiechnęłam się i poszłam do mojej garderoby. Wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic. Umyłam całe swoje ciało i włosy. Wyszłam, wysuszyłam włosy, ubrałam się i zrobiłam makijaż. Kiedy wyszłam akurat natrafiłam na Niall'a.
- Hej skarbie- uśmiechnęłam się i dałam mu buziaka.
- Hej piękna. A ty gdzie lecisz?
- Jeszcze nigdzie- zaśmiałam się. Zeszłam na dół, Georgia trzymała Alana.- Dziękuję ci- wzięłam go. Wszyscy razem zjedliśmy śniadanie i Niall wyszedł do pracy. Kiedy chciałam położyć chłopca do łóżka zadzwonił mój telefon.
- Hallo?
- Cześć Amber. Tu Jeansen.
- Tak wiem. Stało się coś? Gdzie Susan?
- No właśnie... Muszę z tobą o niej porozmawiać.
- Okay. Za godzinę w kawiarni?
- Okay. Na razie- rozłączył się. Ubrałam małego i wyszłam z domu. Kiedy dotarłam do restauracji Jeansen już tam był. Dałam mu buziaka w policzek i usiadłam.
- Więc co się stało?
- No właśnie... Zaczęło się od tego, że...
Zaczął opowiadać o jego problemach z Susan.
- Więc jeśli mogę cię prosić to tutaj masz te pieniądze- podał mi kopertę- nikt nie może się o nich dowiedzieć.
- Okay- uśmiechnęłam się i schowałam je do torebki. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i wyszliśmy. Ja skierowałam się do domu. Miałam ciągle wrażenie, że ktoś za mną idzie, ale kiedy się rozglądałam nikogo nie było. To denerwujące uczucie.
Dotarłam do domu, Georgii już nie było, Niall'a jeszcze też nie, a mały zasnął. Załączyłam sobie telewizję i usiadłam na kanapie z lampką wina. W telewizji nie było nic ciekawego, dlatego wzięłam laptopa i przeglądałam internet, aż weszłam w jakąś stronę. To co tam zauważyłam, było nie do pomyślenia. Co?! Zdrada?! Jezu! Te media są wszędzie!
Wpatrywałam się w tą stronę. Przez chwilę się śmiałam, ale potem to już wcale nie było śmieszne. Przecież oni oskarżyli mnie o zdradę i o to, że Alan nie jest Niall'a! Jak to możliwe?
Usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Wyszłam z salonu i zobaczyłam blondyna.
- Hej- uśmiechnęłam się i chciałam mu dać buziaka, ale się odsunął- co się stało?- spojrzałam na niego.
- Ah to jeszcze nie wiesz?- poszedł do salonu po laptop- a jednak wiesz. Jak mogłaś mi to zrobić?- pokazał stronę, którą chwilę temu oglądałam.
- Co? Niall błagam cię. Przecież to nie jest mój kochanek. Dobrze wiesz, że Alan jest twoim dzieckiem.
- Jasne. Kiedy cię poznałem pracowałaś w...
- Wiem! Ale to nie znaczy, że bym cię oszukała.- popatrzyłam na niego.
- Chcę badań- popatrzył na mnie stanowczo, wyprostowując się.
- Co?- udawałam, że nie usłyszałam. Tzn, usłyszałam, ale nie uwierzyłam, więc wolałam usłyszeć jeszcze raz.
- Chcę, żebyś zrobiła badania, które wykażą, czy jestem ojcem Alana, czy nie.
- Chyba sobie żartujesz.
- Jeśli je zrobisz, tzn. że nie masz nic do ukrycia.
- Nie mam! Po prostu nie wierzę! Jeden dzień po ślubie. Po co to wszystko organizowałeś? Sam mówiłeś, że media wszystko zrobią, żeby nas zniszczyć, a sam im wierzysz. Dopiero wczoraj powiedzieliśmy sobie tak, a ty już uważasz, że cię oszukałam?
- Jeśli tak, to nasze małżeństwo jest nieważne.- popatrzyłam znowu na niego. Dłuższą chwilę się w niego wpatrywałam moimi zaszklonymi tęczówkami. Jego słowa bardzo mnie zabolały. Nic nie dodałam. Pobiegłam do pokoju Alana i tam siedziałam, płacząc. Jak on może? Jak może sądzić, że Alan nie jest jego? Podeszłam do łóżeczka. Jego oczy, jego nos, jego włosy... Boże! Przecież to cały on! W końcu wyszłam. Słyszałam telewizor, więc Niall na pewno tam siedzi. Weszłam do salonu.
- Okay, zróbmy test.- popatrzyłam na niego, ale nie dostałam tego samego.
- Okay- powiedział przerzucając kanał.
- Nawet już nie zasługuje żeby na mnie spojrzeć?
- Nie mam na to najmniejszej ochoty- powiedział, popijając piwem. Kolejne łzy spływały po moich policzkach. Pobiegłam do góry, wzięłam swoją walizkę i zaczęłam wrzucać po kolei swoje rzeczy, ciągle przy tym płacząc. Nie mogę uwierzyć, że dzień po ślubie robię takie rzeczy. Że przez media, dzień po ślubie mam wielką chęć się wyprowadzić i uciec od tych problemów. Kiedy moja walizka była pełna zadzwoniłam po taksówkę. Zapakowałam też rzeczy małego i zniosłam na dół. Niall się zbytnio nie przejął. Tylko raz odwrócił się w moją stronę, żeby zobaczyć co się dzieje. Wzięłam Alanka do nosidełka i zniosłam na dół. Chwilę później taksówka już była. Kierowca pomógł zapakować mi moje rzeczy, dlatego ja od razu wsiadłam z dzieckiem do środka. Odjeżdżając ciągle płakałam. Bez ślubu wszystko było lepiej, żadne media oficjalnie o nas nie wiedziały i nie było problemu... Stwierdziłam, kiedy jego willa zniknęła mi z pola widzenia.
_____________________________________
Dziś taki krótszy. Mój humor to jedna wielka ruina. Dlatego pisanie smutnych rozdziałów będzie moim priorytetem. Moje życie się wali, ale nie będę was tym zanudzać. Po prostu... Myślę, że to co dla was przygotowałam w rozdziałach bardzo wam się spodoba. Może ktoś będzie płakać tak, jak ja kiedy to piszę? Nie wiem, zobaczymy. Więc do następnego miśki ♥

1 komentarz:

  1. Rozdział mega cudo :D Taki smutny :( Nie rozumiem Niall'a :/ Za to w pełni rozumiem zachowanie Amber ;) Jestem ciekawa jak to sie wszystko potoczy dalej :3
    Biedna, rozumiem u mnie też nie jest lekko kochana :* I nie zanudzasz, jeśli chodzi o mnie to ja chętnie bym wysłuchała co sie u ciebie dzieje.. A może mamy podobne sytuacje życiowe? No nic, czekam z niecierpliwością na next'a :D Kocham <33333 <333 <3333 I dziękuje ci za to wspaniałe opowiadanie :* Zawsze mi poprawiasz humor nowym rozdziałem :3 Do następnego :D <3333 <33333 <333 <333333

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic