Thirty
*Kolejne kilka dni później*
Wczoraj wiem, że przyszły wyniki, ale byłam tak zmęczona, że nie miałam siły nawet tego sprawdzić, dlatego dzisiaj rano, od razu po przebudzeniu chwyciłam tę kopertę. Powoli ją otworzyłam i wysunęłam złączone 3 kartki A4. Zaczęłam szukać tej informacji, która była dla mnie najważniejsza i znalazłam. Na 99% Niall Horan jest ojcem, wyżej wymienionego dziecka. Patrzyłam na to przez kilka kolejnych minut, zakrywając usta dłonią. Wiedziałam! Wiedziałam, że tamto było kłamstwem i podstępem dziennikarzy! Zeskoczyłam szczęśliwa z łóżka i pobiegłam do sypialni mamy. Obudziłam ją i podałam jej kartki.
- Co? Niall jednak jest ojcem? Wybacz kochanie, ale nic z tego nie rozumiem.
- Zrobiłam ponowne badania. Chciałam mu pokazać, że mam rację.
- Musisz mu jak najszybciej powiedzieć- Spojrzałam na nią. Racja... Muszę mu jak najszybciej powiedzieć... Ale co to zmieni? Poszłam się ubrać i zrobić lekki makijaż.

Wyszłam z domu i wsiadłam do mojego samochodu. Kiedy dojechałam było nadal wcześnie rano, ale nie mogłam czekać z tą wiadomością. Wyszłam z samochodu zabierając dokumenty, które chcę mu pokazać. Zapukałam cicho do drzwi. Otworzyła mi oczywiście Georgia.
- Amber? Ty tutaj?- była zmieszana.
- Tak. Mam wiadomość dla Niall'a. Jest?
- Tak... Znaczy Nie! Nie ma- popatrzyłam na nią i weszłam do środka.
- Coś się stało?- już miała mi odpowiedzieć, ale usłyszałam głos jakiejś dziewczyny, a potem zobaczyłam ją w rzeczy samej schodzącą po schodach w koszuli Niall'a... I to tej, którą miał na naszym ślubie. Spojrzałam na nią, a potem na gosposię.
- Czyli Niall jest?
- Tak...- spuściła głowę, spojrzałam na długowłosą blondynkę.
- Szuka pani czegoś?- spytała podwijając rękawy koszuli.
- Aktualnie to mojego męża- spojrzałam na nią- przystojny blondyn.- patrzyła na mnie przestraszona, ale nie chciała dać po sobie tego poznać.
- No to widocznie już nim nie jest.- nie chciałam tego słuchać. Doskonale wiedziałam, że Niall jest w sypialni lub w łazience. Najpierw zapukałam do drzwi toalety, ale nikogo tam nie było, więc wzięłam głęboki wdech i weszłam do sypialni. Zobaczyłam go nadal śpiącego. Wyobraziłam sobie, że ja leżę obok niego, a on oplata mnie swoimi silnymi dłońmi. Łzy wezbrały się w moich oczach. Czemu to wszystko się tak potoczyło? Czemu musiałam zobaczyć tą młodą dziewczynę tutaj? Czemu teraz, kiedy mam pewność, że Niall jest ojcem Alana... Czemu to wszystko musi być takie popieprzone? Zamknęłam szybko drzwi i zbiegłam na dół. Przed wyjściem poprosiłam Georgie, by przekazała Niall'owi, że byłam. Wsiadając do samochodu rzuciłam moją torbą i zaczęłam płakać. Jak zwykle wszystko się pieprzy, a miało się naprawić! Odjechałam z piskiem opon i nie wiedziałam dokąd pojadę, ale chciałam pobyć sama. Żeby nikt mnie nie widział. Żebym mogła pomyśleć. Żebym mogła postanowić co dalej. Pojechałam na jezioro. Zanim byłam przebojową nastolatką, byłam szarą myszką i to było moją samotnią. Tu mogłam pomyśleć nad wszystkim i zawsze przychodziły mi tutaj dobre pomysły. Usiadłam na pomoście i wyciągnęłam z torby szlugi. Wyciągnęłam jedną i zapaliłam, od razu się zaciągając. Patrzyłam w swoje odbicie w wodzie. Byłam strasznie zamyślona, dlatego przestraszyłam się, kiedy usłyszałam czyjś głos.
- Co tutaj robisz sama?- Harry? Spojrzałam na niego. Wszędzie znajomi Niall'a... To już nie można pobyć samemu?!
- Jak widać chcę posiedzieć sama i pomyśleć- znowu zaciągnęłam się papierosem.
- Jezu! Ludzie!- wyrwał mi tego papierosa.
- Oddaj!
- Zachowujecie się jak nastolatki! A to już nie ten czas! Jesteście po ślubie! Macie dziecko! A on przyprowadził sobie panienkę i myśli, że zapomni. A ty? Byłaś przykładem dziewczyny, aż mu czasami zazdrościłem, a teraz? Pracujesz w jakimś GoGo, nie zajmujesz się dzieckiem i dla odstresowania palisz szlugi! To robią nastolatkowie!- wyrzucił go do wody.
- Odwal się okay?! Moje życie i moja sprawa! Kiedy się wyprowadzałam to jakoś nie miał z tym problemu. Nie dał mi się wytłumaczyć, wierzy mediom to niech sobie ich słucha! Niech robi co chce i ja też będę! Mam mamę, która zajmuje się Alanem!
- Ale to twoje dziecko cholera! Jestem jego przyjacielem i ty też stałaś mi się bliższa przez ten czas i nie mogę pozwolić na to, żeby wasza rodzina od tak- pstryknął palcami- się rozwaliła przez jakiegoś wścibskiego dziennikarza.
- Super, ale Niall jakoś mi nie wierzy, a Moja siostra uważa, że zabrałam jej męża!- wyciągnęłam kolejną fajkę, ale i tę mi zabrał- Jezu! Czego ty chcesz?!
- Masz z nim porozmawiać!
- Byłam mu pokazać wyniki drugich DNA, ale zastałam śliczną blondynkę w jego koszuli ze ślubu! Mam dość, nie będę walczyć o coś, czego dawno już nie ma!
- Nie poddawaj się tylko dlatego, że jest ciężko- popatrzył na mnie schodząc z tonu. Uspokoiłam swoje zdenerwowanie i na niego popatrzyłam.
- Ja już nie daję rady...- zakryłam twarz, bo wiedziałam, że za chwilę się rozpłaczę.
- Amber... Niall cię ciągle kocha, ciągle o tobie mówi, a potem udaje obojętnego. Znam go długo... Wiem, że nadal mu zależy...
- To co robiła u niego ta blondynka?- przetarłam łzy.
- Udaje, że znowu żyje tak, jak przed twoim poznaniem. Nie wiem co chce sobie udowodnić.
- Harry ja nie dam rady.
- Musicie do siebie wrócić...
- To już nie będzie takie samo...
- Jak to nie? Musicie się tylko oboje postarać.
- Kurde! On mnie olewa... Jak chcę pogadać to on nie chcę, już nie ma do mnie żadnego szacunku... To boli- wstałam- Wybacz, chcę już iść- ruszyłam do auta, ale on za mną. Przy okazji dam mu te wyniki.
- Amber, ja go przekonam, żeby z tobą porozmawiał.
- Dzięki, ale wątpię, że to się uda- podałam mu kopertę- powiedz, że przypadkowo mnie spotkałeś po tym jak od niego wyszłam, kiedy spał i dałam ci to.
- Nie. Chcę żebyś ty mu to pokazała.
- Harry proszę.
- Jeszcze dzisiaj do ciebie przyjdzie.
- A jak nie to ty wpadnij po te wyniki i mu je daj- wsiadłam do samochodu i go odpaliłam- na razie.- trzasnęłam drzwiami i ruszyłam do mojego domu. Jakoś nie miałam na nic ochoty, ale postanowiłam w końcu zainteresować się moim dzieckiem.
- Wybacz mamo, że nie zajmowałam się Alanem...- powiedziałam wchodząc do pokoju gdzie mama się z nim wygłupiała.
- Wiem, ze masz trudny okres kochanie- dała mi buziaka- Ale wiem też, że ze wszystkim dasz sobie radę.
- Susan twierdzi, że ukradłam jej męża... Obraziła się i wyrzuciła go ponoć z domu...
- Oh... Wszystko jej wytłumaczę- uśmiechnęła się i zaprosiła do zabawy z małym, a sama poszła się przygotować do pracy. Wzięłam go na kolana i do siebie przytuliłam. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Taki mały gest, a tak cieszy. Wzięłam go ze sobą i zeszłam na dół. Mama akurat ubierała buty.
- Dziwię się, że po tym wszystkim jeszcze u niego pracujesz...
- Kochanie jakoś zarabiać muszę. Praca to praca.
- Tak wiem...- dałam jej buziaka, ona dała buziaka w czoło małemu i poszła, a my zostaliśmy sami. Zaczęłam robić jedzenie, bo ja jeszcze nic nie jadłam, a mama pewnie też nie miała czasu, żeby coś zrobić.
*trzy godziny potem*
Siedziałam na kanapie, gdzie Alan zasnął mi na rękach. Oglądałam jakiś bezsensowny program. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Totalnie zapomniałam o tym, że Niall ma przyjść, dlatego też się zdziwiłam. Wsadziłam małego do wózka i powoli poszłam otworzyć drzwi. Zdziwiona byłam jego widokiem. Nie sądziłam, że Harry'emu uda się go przekonać.
- Harry mnie przysłał- powiedział omijając mój wzrok.
- Sam nie chciałeś się dowiedzieć co się stało?- spojrzałam smutna na niego... Mój mężczyzna, który już tak naprawdę jest mój tylko na papierku...
- Nie wiem... Nieważne. Co masz mi do powiedzenia?- spytał już bardziej pewny siebie i chamski. Zaprosiłam go do domu, żeby mieć to za sobą. Poszłam po te kartki i wróciłam na dół. Stał nad wózkiem i przyglądał się chłopczykowi. Podałam mu kopertę.
- Proszę otwórz.
- Przy tobie?
- ja już to widziałam.- ale niezręcznie... A byliśmy tacy szczęśliwi... Wyciągnął kartki i niepewnie zaczął czytać.
- Może to kolejny podstęp?
- Niall masz dowody, że Alan to twój syn, czego ty chcesz więcej- mówiłam z bólem serca.
- Tamto było dowodem na to, że nie.
- Wiesz co? Nie idzie ci dogodzić. Boże! Po co ja się tak trudziłam?! Tak się starałam, żeby szybko to załatwić. Kocham Cię rozumiesz?! Inaczej bym się nie starała! Ale ty straciłeś do mnie szacunek! Przestało ci zależeć, tak szybko przestałeś mnie kochać i przestało ci zależeć, a teraz zabawiasz się z jakimiś blondynami!
- To moje życie, robię z nim co chcę.
- Chcesz mi udowodnić, że możesz żyć jak kiedyś?
- Nie wiedziałem, że przyjdziesz.
- Okay. Proszę bardzo. Jesteś wolny. Po dwóch tygodniach weźmy rozwód!- spojrzał na mnie i rzucił we mnie tymi wynikami.
- Jesteś żałosna.
- Tak? No proszę! Powiedz mi co chcesz! Wyrzuć to z siebie!
- Jesteś zapatrzona w siebie! Nie patrzysz na to, że ktoś cię kochał! Bo ci nie dałem sie wytłumaczyć! Mogłaś się starać i po prostu się wyprowadziłaś! Zmieniłaś mnie i zraniłaś! Mogłem cię w ogóle nie poznawać! Jesteś najgorszym co mnie spotkało!- spojrzałam na niego zaszklonymi tęczówkami.- Teraz twoje kolej!
- Jesteś najlepszym co mnie spotkało, nie wyobrażam sobie lepszego człowieka. Byłeś całym moim światem- powiedziałam otwierając mu drzwi wyjściowe. Zdziwiony wyszedł, a ja zamknęłam drzwi. Cały mój świat odszedł wraz z jego osobą. Jak zwykle zaczęłam płakać. On naprawdę to wszystko o mnie myśli? Jestem aż taka zła? Podeszłam do wózka. Nie wierzyłam, że właśnie powiedział mi takie słowa.
______________________________________________________
Jej! Naprawdę wyszło długie! Komu podoba się akcja? To z blondyną, to z Harry'm, to z Niall'em. Wow! Nie wierzę, że udało mi się to napisać w jeden wieczór! Liczę na komentarze. Po 5 będzie kolejny rozdział ♥
- Co? Niall jednak jest ojcem? Wybacz kochanie, ale nic z tego nie rozumiem.
- Zrobiłam ponowne badania. Chciałam mu pokazać, że mam rację.
- Musisz mu jak najszybciej powiedzieć- Spojrzałam na nią. Racja... Muszę mu jak najszybciej powiedzieć... Ale co to zmieni? Poszłam się ubrać i zrobić lekki makijaż.

Wyszłam z domu i wsiadłam do mojego samochodu. Kiedy dojechałam było nadal wcześnie rano, ale nie mogłam czekać z tą wiadomością. Wyszłam z samochodu zabierając dokumenty, które chcę mu pokazać. Zapukałam cicho do drzwi. Otworzyła mi oczywiście Georgia.
- Amber? Ty tutaj?- była zmieszana.
- Tak. Mam wiadomość dla Niall'a. Jest?
- Tak... Znaczy Nie! Nie ma- popatrzyłam na nią i weszłam do środka.
- Coś się stało?- już miała mi odpowiedzieć, ale usłyszałam głos jakiejś dziewczyny, a potem zobaczyłam ją w rzeczy samej schodzącą po schodach w koszuli Niall'a... I to tej, którą miał na naszym ślubie. Spojrzałam na nią, a potem na gosposię.
- Czyli Niall jest?
- Tak...- spuściła głowę, spojrzałam na długowłosą blondynkę.
- Szuka pani czegoś?- spytała podwijając rękawy koszuli.
- Aktualnie to mojego męża- spojrzałam na nią- przystojny blondyn.- patrzyła na mnie przestraszona, ale nie chciała dać po sobie tego poznać.
- No to widocznie już nim nie jest.- nie chciałam tego słuchać. Doskonale wiedziałam, że Niall jest w sypialni lub w łazience. Najpierw zapukałam do drzwi toalety, ale nikogo tam nie było, więc wzięłam głęboki wdech i weszłam do sypialni. Zobaczyłam go nadal śpiącego. Wyobraziłam sobie, że ja leżę obok niego, a on oplata mnie swoimi silnymi dłońmi. Łzy wezbrały się w moich oczach. Czemu to wszystko się tak potoczyło? Czemu musiałam zobaczyć tą młodą dziewczynę tutaj? Czemu teraz, kiedy mam pewność, że Niall jest ojcem Alana... Czemu to wszystko musi być takie popieprzone? Zamknęłam szybko drzwi i zbiegłam na dół. Przed wyjściem poprosiłam Georgie, by przekazała Niall'owi, że byłam. Wsiadając do samochodu rzuciłam moją torbą i zaczęłam płakać. Jak zwykle wszystko się pieprzy, a miało się naprawić! Odjechałam z piskiem opon i nie wiedziałam dokąd pojadę, ale chciałam pobyć sama. Żeby nikt mnie nie widział. Żebym mogła pomyśleć. Żebym mogła postanowić co dalej. Pojechałam na jezioro. Zanim byłam przebojową nastolatką, byłam szarą myszką i to było moją samotnią. Tu mogłam pomyśleć nad wszystkim i zawsze przychodziły mi tutaj dobre pomysły. Usiadłam na pomoście i wyciągnęłam z torby szlugi. Wyciągnęłam jedną i zapaliłam, od razu się zaciągając. Patrzyłam w swoje odbicie w wodzie. Byłam strasznie zamyślona, dlatego przestraszyłam się, kiedy usłyszałam czyjś głos.
- Co tutaj robisz sama?- Harry? Spojrzałam na niego. Wszędzie znajomi Niall'a... To już nie można pobyć samemu?!
- Jak widać chcę posiedzieć sama i pomyśleć- znowu zaciągnęłam się papierosem.
- Jezu! Ludzie!- wyrwał mi tego papierosa.
- Oddaj!
- Zachowujecie się jak nastolatki! A to już nie ten czas! Jesteście po ślubie! Macie dziecko! A on przyprowadził sobie panienkę i myśli, że zapomni. A ty? Byłaś przykładem dziewczyny, aż mu czasami zazdrościłem, a teraz? Pracujesz w jakimś GoGo, nie zajmujesz się dzieckiem i dla odstresowania palisz szlugi! To robią nastolatkowie!- wyrzucił go do wody.
- Odwal się okay?! Moje życie i moja sprawa! Kiedy się wyprowadzałam to jakoś nie miał z tym problemu. Nie dał mi się wytłumaczyć, wierzy mediom to niech sobie ich słucha! Niech robi co chce i ja też będę! Mam mamę, która zajmuje się Alanem!
- Ale to twoje dziecko cholera! Jestem jego przyjacielem i ty też stałaś mi się bliższa przez ten czas i nie mogę pozwolić na to, żeby wasza rodzina od tak- pstryknął palcami- się rozwaliła przez jakiegoś wścibskiego dziennikarza.
- Super, ale Niall jakoś mi nie wierzy, a Moja siostra uważa, że zabrałam jej męża!- wyciągnęłam kolejną fajkę, ale i tę mi zabrał- Jezu! Czego ty chcesz?!
- Masz z nim porozmawiać!
- Byłam mu pokazać wyniki drugich DNA, ale zastałam śliczną blondynkę w jego koszuli ze ślubu! Mam dość, nie będę walczyć o coś, czego dawno już nie ma!
- Nie poddawaj się tylko dlatego, że jest ciężko- popatrzył na mnie schodząc z tonu. Uspokoiłam swoje zdenerwowanie i na niego popatrzyłam.
- Ja już nie daję rady...- zakryłam twarz, bo wiedziałam, że za chwilę się rozpłaczę.
- Amber... Niall cię ciągle kocha, ciągle o tobie mówi, a potem udaje obojętnego. Znam go długo... Wiem, że nadal mu zależy...
- To co robiła u niego ta blondynka?- przetarłam łzy.
- Udaje, że znowu żyje tak, jak przed twoim poznaniem. Nie wiem co chce sobie udowodnić.
- Harry ja nie dam rady.
- Musicie do siebie wrócić...
- To już nie będzie takie samo...
- Jak to nie? Musicie się tylko oboje postarać.
- Kurde! On mnie olewa... Jak chcę pogadać to on nie chcę, już nie ma do mnie żadnego szacunku... To boli- wstałam- Wybacz, chcę już iść- ruszyłam do auta, ale on za mną. Przy okazji dam mu te wyniki.
- Amber, ja go przekonam, żeby z tobą porozmawiał.
- Dzięki, ale wątpię, że to się uda- podałam mu kopertę- powiedz, że przypadkowo mnie spotkałeś po tym jak od niego wyszłam, kiedy spał i dałam ci to.
- Nie. Chcę żebyś ty mu to pokazała.
- Harry proszę.
- Jeszcze dzisiaj do ciebie przyjdzie.
- A jak nie to ty wpadnij po te wyniki i mu je daj- wsiadłam do samochodu i go odpaliłam- na razie.- trzasnęłam drzwiami i ruszyłam do mojego domu. Jakoś nie miałam na nic ochoty, ale postanowiłam w końcu zainteresować się moim dzieckiem.
- Wybacz mamo, że nie zajmowałam się Alanem...- powiedziałam wchodząc do pokoju gdzie mama się z nim wygłupiała.
- Wiem, ze masz trudny okres kochanie- dała mi buziaka- Ale wiem też, że ze wszystkim dasz sobie radę.
- Susan twierdzi, że ukradłam jej męża... Obraziła się i wyrzuciła go ponoć z domu...
- Oh... Wszystko jej wytłumaczę- uśmiechnęła się i zaprosiła do zabawy z małym, a sama poszła się przygotować do pracy. Wzięłam go na kolana i do siebie przytuliłam. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Taki mały gest, a tak cieszy. Wzięłam go ze sobą i zeszłam na dół. Mama akurat ubierała buty.
- Dziwię się, że po tym wszystkim jeszcze u niego pracujesz...
- Kochanie jakoś zarabiać muszę. Praca to praca.
- Tak wiem...- dałam jej buziaka, ona dała buziaka w czoło małemu i poszła, a my zostaliśmy sami. Zaczęłam robić jedzenie, bo ja jeszcze nic nie jadłam, a mama pewnie też nie miała czasu, żeby coś zrobić.
*trzy godziny potem*
Siedziałam na kanapie, gdzie Alan zasnął mi na rękach. Oglądałam jakiś bezsensowny program. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Totalnie zapomniałam o tym, że Niall ma przyjść, dlatego też się zdziwiłam. Wsadziłam małego do wózka i powoli poszłam otworzyć drzwi. Zdziwiona byłam jego widokiem. Nie sądziłam, że Harry'emu uda się go przekonać.
- Harry mnie przysłał- powiedział omijając mój wzrok.
- Sam nie chciałeś się dowiedzieć co się stało?- spojrzałam smutna na niego... Mój mężczyzna, który już tak naprawdę jest mój tylko na papierku...
- Nie wiem... Nieważne. Co masz mi do powiedzenia?- spytał już bardziej pewny siebie i chamski. Zaprosiłam go do domu, żeby mieć to za sobą. Poszłam po te kartki i wróciłam na dół. Stał nad wózkiem i przyglądał się chłopczykowi. Podałam mu kopertę.
- Proszę otwórz.
- Przy tobie?
- ja już to widziałam.- ale niezręcznie... A byliśmy tacy szczęśliwi... Wyciągnął kartki i niepewnie zaczął czytać.
- Może to kolejny podstęp?
- Niall masz dowody, że Alan to twój syn, czego ty chcesz więcej- mówiłam z bólem serca.
- Tamto było dowodem na to, że nie.
- Wiesz co? Nie idzie ci dogodzić. Boże! Po co ja się tak trudziłam?! Tak się starałam, żeby szybko to załatwić. Kocham Cię rozumiesz?! Inaczej bym się nie starała! Ale ty straciłeś do mnie szacunek! Przestało ci zależeć, tak szybko przestałeś mnie kochać i przestało ci zależeć, a teraz zabawiasz się z jakimiś blondynami!
- To moje życie, robię z nim co chcę.
- Chcesz mi udowodnić, że możesz żyć jak kiedyś?
- Nie wiedziałem, że przyjdziesz.
- Okay. Proszę bardzo. Jesteś wolny. Po dwóch tygodniach weźmy rozwód!- spojrzał na mnie i rzucił we mnie tymi wynikami.
- Jesteś żałosna.
- Tak? No proszę! Powiedz mi co chcesz! Wyrzuć to z siebie!
- Jesteś zapatrzona w siebie! Nie patrzysz na to, że ktoś cię kochał! Bo ci nie dałem sie wytłumaczyć! Mogłaś się starać i po prostu się wyprowadziłaś! Zmieniłaś mnie i zraniłaś! Mogłem cię w ogóle nie poznawać! Jesteś najgorszym co mnie spotkało!- spojrzałam na niego zaszklonymi tęczówkami.- Teraz twoje kolej!
- Jesteś najlepszym co mnie spotkało, nie wyobrażam sobie lepszego człowieka. Byłeś całym moim światem- powiedziałam otwierając mu drzwi wyjściowe. Zdziwiony wyszedł, a ja zamknęłam drzwi. Cały mój świat odszedł wraz z jego osobą. Jak zwykle zaczęłam płakać. On naprawdę to wszystko o mnie myśli? Jestem aż taka zła? Podeszłam do wózka. Nie wierzyłam, że właśnie powiedział mi takie słowa.
______________________________________________________
Jej! Naprawdę wyszło długie! Komu podoba się akcja? To z blondyną, to z Harry'm, to z Niall'em. Wow! Nie wierzę, że udało mi się to napisać w jeden wieczór! Liczę na komentarze. Po 5 będzie kolejny rozdział ♥
Ale sie dzieje! :o To z Harry'm urocze, świetny przyjaciel :3 To z głupią blondynką żałosne :P A Niall to skończony idiota >:/ Ta końcówka najlepsza :* Rozdział wspaniały :D Kocham <3333333 <3333 <33333 <333333 Życze weny kochana, czekam z niecierpliwością na next'a ;) Dodawaj szybko :3
OdpowiedzUsuń