sobota, 31 października 2015

31.

Thirty One 
*Dwa miesiące później*
Po ostatniej sprzeczce nie rozmawiałam z Niall'em. Nie chodzę też do klubu. Na nowo zaopiekowałam się synem i teraz on jest dla mnie najważniejszy. Rano ubierając jak i siebie tak i syna wyszłam z domu. Poszłam najpierw do sklepu. Kupiłam parę produktów spożywczych, a potem poszłam do parku. Usiadłam na ławce przy placu zabaw. Mały spał, a ja przyglądałam się dzieciakom bawiącym się w piaskownicy. Moją uwagę przykuło jedno do którego podszedł blondyn. Kiedy się unieśli zobaczyłam Niall'a. Swoim dzieckiem się nie zajmuje, a czyimś tak? Po chwili zobaczyłam jak podbiegła do nich śliczna brunetka. Najpierw przytuliła dzieciaka (wywnioskowałam, że to jej), a potem dała buziaka Niall'owi. 
Zapomniałam wam wspomnieć, że od miesiąca ciągnie się sprawa rozwodowa. Byliśmy raz w sądzie, ale wszystko się jeszcze nie rozstrzygnęło. Ciągle go kocham, był mój, wyłącznie mój, a teraz patrzę, jak przytula się z jakąś młodą dziewczyną. Niestety moje przemyślenia przerwał płacz syna. Wyciągnęłam go i wzięłam na kolana. Zaczęłam się z nim bujać. Byłam znowu zamyślona i przestraszyłam się, kiedy usłyszałam przed sobą czyjś głos. Spojrzałam w górę, słońce mnie oślepiało, ale dobrze wiedziałam kto to.
- Cześć- patrzył na mnie z góry.
- Hej- powiedziałam to strasznie cicho. Nie jest mu głupio tak teraz do mnie podchodzić i rozmawiać jak gdyby nigdy nic?- Chciałeś coś?- usiadł obok mnie, a chwilę później dołączyła do nas ta brunetka, której dziecko nadal bawiło się na placu zabaw.
- Mogę?- zapytał patrząc na Alana. Nie byłam tego pewna, ale podałam mu go. 
- Widzę, że Niall mnie nie przedstawi- zachichotała- Nazywam się Rosaline, ale Wszyscy mówią na mnie Rose- podała mi dłoń. Popatrzyłam na nią i jej nie złapałam, ale po chwili to zrobiłam. Nie chciałam być chamska.
- Amber- popatrzyłam na Niall'a- Nie uważasz, że to trochę niezręczna sytuacja?- uśmiechnął się.
- Wiem... przepraszam. Rose jest moją...
- Nową dziewczyną?- podpowiedziałam mu.
- Co? Nie.. To moja kuzynka- oboje się zaśmiali, a mnie było głupio. 
- Super.- Niall bawił się z Alanem, jak gdyby to było całkiem normalne, że wcześniej w ogóle się nim nie interesował.- Sory musimy iść.- wzięłam synka i wsadziłam do wózka. Odeszłam pospiesznym krokiem. Nie chciałam siedzieć z nimi, to dla mnie takie niezręczne. Biorę z nim rozwód i mam rozmawiać jakby nic się nie stało? Nie potrafię tak.. Za bardzo byłam do niego przywiązana, za bardzo go pokochałam... Za dużo wspaniałych chwil spędziliśmy razem, żeby teraz żyć w neutralnej relacji. Albo razem, albo wcale... Kiedy weszłam do domu, w salonie siedzieli Zayn i Harry.
- chłopcy? A co wy tu robicie?- zapytałam rozbierając się.
- czekaliśmy na ciebie. Musimy pogadać- dodał mulat.
- Okay. Poczekajcie chwilę- rozebrałam Alana i poprosiłam mamę, żeby poszła go zanieść do sypialni, żeby zasnął, a ja usiadłam między chłopakami.
- Więc o co chodzi?
- Chodzi o to, że musimy cię jutro gdzieś porwać. Louis po ciebie przyjedzie.
- Co? Ale po co?
- No zobaczysz jutro- dodał loczek- Po prostu z nikim się nie umawiaj i po prostu czekaj na Lou.
- No okay, skoro to dla was ważne... To czemu nie.
- Twoja mama już się zgodziła zostać z Alanem.
- Okaaaay...- popatrzyłam na nich podejrzliwie. Nie wiedziałam o co mogło im chodzić. Porozmawiałam z nim jeszcze przez chwilę, a potem musieli uciekać. Nie wiedziałam co kombinowali. Poszłam do sypialni i usypiałam Alanka, a mama poszłam się umyć. 

Następnego dnia mama zabrała Alana i poszła do parku a Ja przygotowana czekałam na Lou.  W końcu przyjechał, wsiadłam z nim do auta i pojechaliśmy. Siedziałam cicho, bo naprawdę nie wiedziałam o co może im chodzić...
Przez 15 minut jechaliśmy w ciszy aż w końcu dotarliśmy do parku. 
- Serio? Tyle jechaliśmy żebyś przywiózł mnie do parku? 
- No poczekaj... To dopiero początek.- spojrzałam na niego zdziwiona. Wsiadłam i ruszyłam za nim w głąb drzew. 
- Louis możesz mi powiedzieć o co chodzi?
- Nie.- zaśmiał się i szedł dalej. Dotarliśmy nad jezioro. Usiadłam Na ławce, bo Lou kazał mi tu czekać i gdzieś poszedł. Chwilę siedziałam sama, ale potem usłyszałam za sobą znajomy głos. 
- Cześć. 
Odwróciłam się i spojrzałam na blondyna.
- Hej- ahh to tak... Chcą żebyśmy porozmawiali... Mogłam się tego spodziewać. 
Siedzieliśmy w ciszy przez 10 minut. 
- To co? Chcesz pogadać czy siedzieć tak w ciszy? Bo jeśli opcja druga to stąd idę. 
- Oni mnie tu przyciągnęli chociaż nie wiedziałem o co im chodzi.
- No popatrz ja też.- przewróciłam oczami i wstałam- Jeśli nie masz mi nic do powiedzenia to cześć- Ruszyłam w stronę domu. Są wspaniałymi przyjaciółmi ale widocznie Niall'owi nie zależy na tym tak jak im. Szłam szybkim i zdecydowanym głosem myśląc o całej tej sytuacji. Weszłam na jezdnię nie rozglądając się i tak zostałam potrącona przez samochód. Ostatnie co pamiętam to ludzie z niego wysiadający i dzwoniący na pogotowie. Potem zamknęłam oczy i nic nie widziałam, nic nie słyszałam. 
__________________
Dzisiaj króciutko ale ważne ze coś jest. Następny będzie długi. Ale nie z perspektywy Amber. Pewnie się domyślacie ;) Życzę miłego czekania ;*

1 komentarz:

  1. Nie wierze! Amber!! :o O mój boże!
    Niall nadal pozostaje idiotą :/ To w parku jak wziął małego było nawet słodkie i rozumiem Amber, że szybko uciekła ;) Podstęp chłopaków norma można było sie domyślić hehe :D Ale Niall wszystko jak zwykle schrzanł :/ I ten wypadek tego sie nie spodziewałam :o Mam nadzieję, że nic jej nie będzie i że wszystko sie ułoży :3 Kobieto trzymasz w napięciu! Rozdział cudo, mega, wow, wspaniały :D Z resztą jak wszystkie ; ) Kocham <3333 <333 <33333 Życzę weny kochana, pozdrowionka i buziaki :* Czekam z niecierpliwością na next'a :D Liczę, że będzie szybko i dłuższy tak jak napisałaś :3 ;) :* ♥♡♥♥

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic