- Niall?- usłyszałem cichy głos.
Odwróciłem się z wielką nadzieją, że to Amber, ale się pomyliłem. Ona ciągle miała zamknięte oczy, nie ruszała się i miarowo oddychała, więc odwróciłem się za siebie.
- Ivy? Co ty tutaj robisz?
Popatrzyłem na dziewczynę za mną.
- To skomplikowane, ale... Muszę z tobą porozmawiać- dotknęła mojego ramienia. Szybko strzepnąłem jej rękę.
- Nie chcę.- odwróciłem się z powrotem by patrzeć na Amber.
- Niall ja... Ja wiem, że cię zraniłam, ale proszę porozmawiaj ze mną.- westchnąłem głośno. Poprosiłem jej mamę, żeby popilnowała Alana i poszliśmy do szpitalnej kawiarenki.
- Mów szybko, jak widzisz nie mam czasu.
- To wszystko stało się tak szybko- dotknęła mojej dłoni, która leżała na stoliku, ale szybko uciekłem.
- Nie mam zamiaru tego słuchać. Po co w ogóle tu przyjechałaś?
- Przeprosić cię.
- Aha i myślisz, że to coś zmieni? Kochałem cię wiesz? A ty to wszystko zniszczyłaś. Może i byliśmy głupimi nastolatkami, ale ta miłość nie była głupia. Zakochałem się w tobie na zabój, byłbym gotowy zabić dla ciebie, a ty co? Przy pierwszej lepszej okazji bez pożegnania odeszłaś. Leczyłem się z miłości do ciebie 3 lata. 3 cholerne, długie lata i wiesz co? Przeszło mi. Nie czuję do ciebie nic. Jesteś mi totalnie obojętna, więc wyjdź i nie pokazuj się więcej w moim życiu.- chciałem wstać, ale złapała mnie za rękę.
- Niall, ale moi rodzice mi kazali, zmienili mi numer telefonu, wysłali mnie do cioci. Nie chcieli żebym utrzymywała z tobą kontakt. Też cię kochałam i nadal kocham.
- Gdyby tak było odezwałabyś się. Wiesz, że byłem w stanie nawet cię szukać? Ale nie miałem żadnego pomysłu, nie wiedziałem gdzie i dokąd mogłaś wyjechać.
- Niall ja przepraszam. To nie miało tak być.
- Widocznie miało!- wyrwałem jej swoją rękę.- Nie chcę z tobą nawet rozmawiać.
- Niall, proszę cię.- Ja wstałem, a ona za mną zagradzając mi drogę.
- Odsuń się- poprosiłem. Może nie tak grzecznie jak uczyła mnie mama, ale nie umiałem być dla niej miły. Ne spodziewałem się tego co zrobiła chwilę później. Po prostu stanęła na palcach i mnie pocałowała. Zdziwiła mnie tym. Chciałem ją odepchnąć i walczyłem w środku sam ze sobą. Nie potrafiłem. To jednak prawda, że stara miłość nie rdzewieje, a ja nie potrafię zapomnieć. Mimo, że od dłuższego czasu o niej nie myślałem to teraz... Kiedy mnie pocałowała czułem zupełnie coś innego niż nienawiść. Oddałem pocałunek, chociaż wiedziałem, że będę tego żałować. W końcu ona się oderwała.
- Ivy ja nie mogę. Mam żonę, dziecko i nie chcę tego stracić.
- Niall ja cię kocham. Dam ci wszystko czego będziesz potrzebować.- złapałem ją za ramiona i trochę od siebie odsunąłem.
- Nie. Ja przepraszam.- ominąłem ją i wróciłem na salę. Wziąłem głęboki wdech zanim podszedłem do łóżka i przetarłem twarz. Po co ona się pojawiła? Znowu to wszystko zacznie się od początku? Byłem pewien, że kocham Amber, że Ivy to już przeszłość, ale widocznie się myliłem. Chcę walczyć o Amber, chcę żeby ze mną została, a jednocześnie Ivy... Byłem z nią 2 lata. Nie potrafię tego od tak wyrzucić z głowy, z pamięci. Po prostu kocham ją tak, jak kochałem wtedy. Usiadłem na stołku.
- Niall ja muszę jechać, zajmij się Alanem.- skinąłem głową. Kiedy wyszła jej mama, ja postanowiłem zrobić to samo. Wziąłem nosidełko i wychodząc znowu trafiłem na śliczną blondynkę. Westchnąłem głośno.
- Wybacz, muszę wracać do domu.
- Niall, proszę przemyśl to- wsadziła mi do ręki kartkę z numerem. Zgaduję, że jej numerem.
- Ivy już nigdy nie będzie tak samo.- ominąłem ją i poszedłem na parking.
*trzy dni później*
Wystawiłem ogłoszenie o potrzebie opiekunki. Muszę kogoś wynająć, Rose znalazła chłopaka i w pełni rozumiem, że nie ma czasu dalej zajmować się moim synem. Dzisiaj miały przyjść dwie kandydatki. Kieyd usłyszałem dzwonek poprosiłem Georgie żeby otworzyła. Pewnie myślicie dlaczego nie poprosiłem jej o opiekę nad synem. Jest ona już starszą kobietą, a mały szybko urośnie i będzie potrzebował kogoś kto ma dużo energii i sił do zabawy. Siedziałem w gabinecie. Ktoś zapukał.
- Proszę- usłyszałem ciche otwieranie drzwi. W drzwiach pojawiła się kobieta po 30-tce.
- Dzień Dobry ja w sprawie opiekunki.
- Tak, tak.- podałem jej rękę- proszę usiąść. Więc... Ma pani swoje dzieci?
- Tak. Dwójkę małych urwisów.
- chodzą do przedszkola?
- Tak.
- Jest pani dyspozycyjna?
- Nie zawsze. Niestety moje dzieci nie chodzą do przedszkola całodobowego.
- Rozumiem. Przepraszam, ale potrzebuję kogoś kto będzie mógł być z dzieckiem nawet 24h.
- Rozumiem. Dziękuję i do widzenia- podała mi dłoń i wyszła. Czekałem na drugą (i ostatnią, bo tylko dwie osoby się zgłosiły) kandydatkę.
- Hej- dźwignąłem głowę i zobaczyłem Ivy.
- Cześć. Ivy wybacz czekam na rozmowę.
- Wiem, właśnie na rozmowę ze mną.- popatrzyłem na nią zdziwiony.
- Co? Mówisz poważnie?
- Tak. Dopiero niedawno przyjechałam do Londynu, jestem dyspozycyjna, uwielbiam dzieci, nie mam swoich i mogę być zawsze kiedy mnie poprosisz.- Nie powiem... Kandydatka idealna, ale obawiam się naszej współpracy.- I w ogłoszeniu widziałam, że chcesz, żeby opiekunka z tobą zamieszkała. A ja mam problem z mieszkaniem- popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Nie wiedziałem co o tym sądzisz.
- No dobrze. W takim razie możesz wprowadzić się już dziś i zacząć pracę. Na dwa próbne miesiące.- popatrzyłem na nią. Nie mogłem jej zdyskwalifikować tylko dlatego, że kiedyś była moją dziewczyną, a ja nie mogę o niej zapomnieć.
- Cieszę się- uśmiechnęła się i wstała podchodząc do drzwi, ale tam się odwróciła.
- Niall czy ty... Czy ty przemyślałeś to co ci mówiłam?- spojrzałem na nią, wzdychając.
- Nie miałem czasu, Ivy. Poza tym mówiłem ci, że się na to nie zdecyduję- skinęła głową i wyszła. Oparłem się i krzesło obrotowe i głośno westchnąłem. Kocham ją i kocham Amber. Nie wiem jak to zrobić... Wiem, że jeżeli się kocha dwie osoby to ma się wybrać drugą, bo gdybyś kochał tą pierwszą nigdy nie pokochał byś drugiej, ale to wcale nie tak. Ivy kochałem pierwszą, ale sądziłem, że już dawno mi przeszło. Amber jest dla mnie... A w sumie była najważniejsza do czasu ponownego pojawienia się Ivy. Kochałem ją pierwszą, a teraz kocham drugą. To takie nienormalne! Boję się, że kiedy będzie tu mieszkać będzie mi jeszcze trudniej podjąć decyzję. Ale ja potrzebuje tej opiekunki! Wstałem i poszedłem do jadalni, gdzie Georgia stawiała właśnie obiad. Ivy stała na dole i do kogoś dzwoniła, prosząc o przywóz rzeczy. Usiadłem i zacząłem jeść, kiedy Alan zaczął płakać. Już chciałem wstać, ale Ivy mnie uprzedziła.
- Ja pójdę. Zjedz spokojnie.- pobiegła na górę zaglądając do pokoju małego. Nie minęły dwie minuty, a on już przestał płakać. Chyba naprawdę idealnie nadaje się do tej pracy. Zjadłem do końca i poszedłem do swojego gabinetu. Chciałem jechać do szpitala, ale po pocałunku z Ivy czułem się winny i moje sumienie nie pozwalało mi tam jechać i po prostu prosić ją żeby wróciłam bo jej wybaczam. Tak naprawdę ona powinna mi wybaczyć, że jej nie uwierzyłem i, że... Że pocałowałem moją była dziewczynę. Pewnie myślicie czemu tak rozpamiętuję tą miłość, bo w końcu przed poznaniem Amber byłem skurwysynem bez serca, który miał codziennie inną dziewczynę i żadnej z nich nie pamiętał. Tak... Taki się stałem po trzech latach rozpamiętywania Ivy. Przyjaciele zaczęli wyciągać mnie na imprezy, a ja zacząłem podrywać każdą dziewczynę na niej. Tak to się toczyło do poznania Amber, która też miała być tylko dziewczyną na jedną noc...
________________________________
Okay! No to się porobiło w jego życiu! Czekam na wasze opinie. Kogo shippujecie? Ambiall, czy Niavy? ♥
Czekam na opinie co sądzicie o pocałunku i wgl, a jak myślicie co zrobi Niall?
Pozdrawiam i miłego wyczekiwania! ♥
Jak proszono dodałam szybciutko kolejny ^^ (w sumie to dlatego, że miałam czas i wenę)
Niall ogar! Ciekawe kiedy Amber sie obudzi?? Matko! Rozdział genialny jak zawsze :* Uwielbiam <33333 <333 <3333 Nie wiem co jeszcze, więc czekam z niecierpliwością na next'a kochana :3
OdpowiedzUsuń